Ewa Ziewiec

Wywiad z Januszem Klimem, prezesem Towarzystwa Przyjaźni Słoweńsko-Polskiej

Jak działa towarzystwo słoweńsko-polskie?

Działalność ma głównie charakter kulturalny, a oprócz tego polega na wymianie i nawiązywaniu współpracy między szkołami. W ostatnich latach jest trochę spokojniej, ale na początku działalności było dużo więcej imprez, których teraz mamy dwie do czterech rocznie, nie licząc wspomnianej współpracy młodzieży. Są to koncerty oraz plenery malarskie (dwa razy odbyły się w Słowenii, raz w Polsce). Poza tym byliśmy współwydawcami Konrada Wallenroda po słoweńsku i tomiku poezji Karola Wojtyły. Ale wszystko to było, tak jak powiedziałem, na początku, kiedy było też więcej energii. Mam jednak nadzieję, że ta energia wróci. Coraz więcej Polaków osiedla się tutaj w Słowenii; może zawieje nowy wiatr w żagle i będziemy organizować więcej imprez.

Jakie koncerty zorganizowało Towarzystwo?

Grupa, którą gościliśmy, to np. Akademicki Chór Uniwersytetu Gdańskiego, z którym mam badzo dobre powiązania. Obecnie próbujemy ich połączyć z jednym z najlepszych słoweńskich chórów – chórem św. Mikołaja z Litiji. Mieliśmy tutaj koncerty Leszka Możdżera oraz innych polskich znanych wykonawców. Ogólnie rzecz biorąc, najwięcej z Polski mamy właśnie koncertów.

Na czym polega współpraca szkół? Czy dotyczy tylko szkół średnich?

Zaczęło się ze właśnie ze szkołami średnimi. Najdłuższa, ośmioletnia już współpraca, jest pomiędzy liceum diecezjalnym z Ljubljany a liceum zakonu pijarów w Krakowie i równocześnie liceum pijarów w Trenczynie na Słowacji, więc jest to taka trójnarodowa wymiana. Obecnie jest coraz więcej szkół, które same nawiązują współpracę, np. przez internet, i później nas tylko proszą o jakąś pomoc, kiedy dochodzi do wyjazdów. Proszą o materiały, informacje, czasem później zapraszają nas na spotkania, na których opowiadamy o Polsce albo o Słowenii. Jest też jedna szkoła podstawowa z Šentjerneja, która współpracuje ze szkołą w Myślenicach. Na przełomie zeszłego i tego roku jedna z ljubljańskich szkół nawiązała współpracę z polską szkołą podstawową. Sąsiednia szkoła natomiast w ramach programu Comenius już drugi rok współpracuje ze szkołą w Opolu. W tym roku szkolnym był tutaj gość z Opola, a tutejsi właśnie w zeszłym tygodniu wyjechali na kilka dni do Polski. Wymiany te są różne, np. szkoły na początek przeprowadzają tylko wymiany nauczycieli, podczas gdy w innych szkołach jest także wymiana grup młodzieży czy współpraca przez internet. Dla mnie są to jedne z ważniejszych i ciekawszych aspektów naszej działalności. Młodzież bardzo szybko nawiązuje kontakty, a z tej młodzieży wyrosną przecież przyszli politycy, dziennikarze - ludzie, którzy będą kształtowali opinię publiczną. W ostatnich latach wiedza o tych krajch się obustronnie zwiększa i poprawia. Jeszcze kilka lat temu Słoweńcy o Polsce nie wiedzieli zbyt dużo i vice versa. Teraz coraz więcej indywidualnych turystów jeździ do Polski i do Słowenii, jest coraz większe zainteresowanie jednym i drugim krajem.

Jak wielu członków skupia to Towarzystwo?

Na początku było ich ponad 150-u. Obecnie tych, którzy płacą składki jest ok. 50. Więc nie jest to duża grupa.

Jak długa działa Towarzystwo?

Jesienią tego roku będzie dziesiąta rocznica.

Czy na najbliższy czas planowane są jakieś większe projekty?

Próbujemy zorganizować pierwszy porządny polski piknik, na razie zaprosimy na niego tutejszą polonię, żeby zobaczyć jak to wyjdzie. Jeśli nam się uda i będą chęci, wtedy jesienią spróbujemy zorganizować większy piknik i zaprosić na niego artystów z Polski. Tradycyjnie urządzamy koncert bożonarodzeniowy, na który zapraszamy polskich artystów, śpiewających kolędy. W tym roku planujemy zaprosić znanego słoweńskiego tenora z polską sopranistką i polskim pianistą, który będzie im towarzyszył. Mamy tu też jednego Polaka, który badzo lubi góry i ma ciekawe slajdy również z polskich gór. Jest tutaj grupa młodzieży polskiej, która jest za Polską stęskniona, więc prawdopodobnie zorganizujemy co najmiej dwa wieczory, na których będzie nam opowiadał o polskich górach. Czasami pojawiają się jakieś spontaniczne projekty; zobaczymy co nam jeszcze wpadnie do głowy i co uda się zrealizować.

Czy ten piknik będzie pierwszym większym spotkaniem polonii?

18 lat temu, jeszcze za czasów Jugosławii, zacząłem organizować takie spotkania. Były to opłatkowe spotkania polonii słoweńskiej, spotykało się na nich kilkadziesiąt osób. Wtedy nie było jeszcze żadnej polskiej placówki dyplomatycznej w Słowenii. Te spotkania były moją prywatną inicjatywą i bardzo dobrze je wspominam. Teraz zajmuję się ogranizacją wspomnianych koncertów, które z jednej strony są pozytywne, bo są dobrzy wykonawcy, ale z drugiej nie ma takiej atmfosfery, jaka była dawniej, kiedy byliśmy razem i śpiewaliśmy razem. Po koncercie zwykle ludzie się rozchodzą i nie ma takiego klimatu jak kiedyś. Ale zobaczymy jak będzie. Był jeden piknik dwa lata temu, wtedy zebrało się kilkanaście osób; była też grupa osób, które właściwie „na świeżo” przyjechały do Słowenii. Trochę tęsknili czy też mieli potrzebę kontaktu, więc skrzyknęliśmy się i urządziliśmy taki piknik. Było nas w sumie około 20 osób razem z naszymi „słoweńskimi połowami”. Natomiast jakiegoś takiego dużego spotkania nie było. Czasami spotykamy się w okresie świąt, to organizuje ambasada. Ale nie było jednak takiego zjazdu, na którym zebrałoby się stu naszych rodaków, którzy tu mieszkają. A według ostatnich informacji z ambasady liczba Polaków w Słowenii wzrosła do ok. 600 osób, a to już jest dość sporo. W poprzednich latach ich liczba wynosiła około 150, maksymalnie 200.

Czy towarzystwo zawiera jakieś umowy o współpracy z innymi podobnymi towarzystwami? Np. polsko-słoweńskim w Polsce?

Nie mamy żadnych umów. Głównie, kiedy coś robimy, to sami. Jeżeli ktoś się do nas zwraca - pomagamy. Jedną z takich form pomocy była właśnie pomoc w organizacji koncertu, o którą zwróciła się wasza lektorka w związku ze Światowymi Dniami Literatury Słoweńskiej. Wtedy Maša prosiła mnie o pomoc we wprowadzeniu jakichś artystów słoweńskich. To było już właściwie za późno i nie udało się nikogo znaleźć, ale myślę, że bardzo dobrze z tego wybrnęliśmy, bo ostatecznie zaśpiewał Akademicki Chór UG. Wysłałem im nuty i teksty. Marcin się podjął pokierowania chórem i, z tego co słyszałem, koncert był udany. Czasem właśnie ludzie z Polski albo ze Słowenii zwaracają się do mnie o całkiem konkretną pomoc i jeśli się da, to właśnie w taki sposób im pomagam.

A jak długo pan już mieszka w Słowenii?

Prawie 20 lat, czyli już długo.

Dziękuję serdecznie.

Lublana, maj 2007

Ewa Ziewiec

Intervju z Januszom Klimom, predsednikom Društva Slovensko-poljskega prijateljstva

Kako deluje Društvo slovensko-poljskega prijateljstva?

Dejavnost je v glavnem kulturna, poleg tega pa se društvo ukvarja z izmenjavo v okviru sodelovanja šol. V zadnjem času je malo mirneje, medtem ko na začetku dejavnosti je bilo veliko več prireditev, ki zdaj potekajo dvakrat do štirkrat na leto, razen omenjenega že sodelovanja mladine. To so koncerti in slikanje na prostem (dvakrat v Sloveniji, enkrat na Poljskem). Bili smo tudi soizdajatelji Konrada Wallenroda v slovenščini ter zbirke pesmi Karola Wojtyłe. Ampak to je vse bilo, kot sem že rekel, na začetku, ko je bilo več energije. Upam pa, da tale energija še pride nazaj. Vse več Poljakov se naseljuje tukaj, v Sloveniji; morda bomo spet dobili veter v jadra in organizirali več prireditev.

Kakšne koncerte je organiziralo društvo?

Skupina, ki smo jo gostili, je npr. Akademski zbor univerze v Gdansku, s katerim imam zelo dobre stike. Zdaj si prizadevamo jih povezati z enim najboljših slovenskih zborov - z zborom svetega Nikolaja iz Litije. Imeli smo koncerte Leszka Możdżera ter drugih poznanih poljskih izvajalcev. Na splošno, največ iz Poljske imamo prav koncertov.

Na čem temelji sodelovanje šol? Ali se tiče samo srednjih šol?

Začeli smo prav s srednimi šolami. Najdaljše, osemletno je že sodelovanje med škofijsko gimnazijo iz Ljubljane, gimnazijo piaristov v Krakovu ter hkrati gimnazijo piaristov v Trenčinu na Slovaškem; je to trinarodna izmenjava. Sedaj je vse več šol, ki same vzpostavljajo sodelovanje, npr. preko interneta, in potem nas le prosijo za kakšno pomoč, ko pride do izletov. Prosijo za gradivo, informacije, včasih pa nas pozneje povabljajo na srečanja, na katerih jim pripovedujemo o Poljski ali Sloveniji. Je ena osnovna šola v Šentjerneju, ki sodeluje s šolo v Myślenicah, leta 2006/2007 je ena izmed ljubljanskih šol vzpostavila sodelovanje s še eno poljsko osnovno šolo. Sosednja šola pa v okviru programa Comenius že drugo leto sodeluje s šolo v Opolu. V tem šolskem letu imeli smo imeli gosta iz Opola, tukajšni dijaki pa so ravno prejšni teden odšli za nekaj dni na Poljsko. Izmenjave so različnega značaja, npr. šole za začetek samo omogočijo izmenjavo učiteljev, v drugih šolah pa je tudi izmenjava dijakov ali sodelovanje preko interneta. To so zame ene pomembnejših in bolj zanimivih strani naše dejavnosti. Mladina zelo hitro vzpostavlja stike, iz te mladine pa bodo odrasli bodoči politiki, novinarji – ljudje, ki bodo oblikovali javno mnenje. V zadnjem času se pozanvanje obojestransko izboljšuje. Še nekaj let nazaj Slovenci niso vedeli veliko o Poljski in vice versa. Zdaj vse več posamičnih turistov potuje na Poljsko in v Slovenijo, zanimanje se veča tako za eno kot za drugo deželo.

Koliko članov dela v društvu?

Na začetku jih je bilo okoli 150. Zdaj pa je tistih, ki plačajo članarino okoli 50. Torej to ni številčna skupina.

Kako dolgo deluje društvo?

Letos jeseni bo deseta obletnica.

Ali načrtujete kakšne večje projekte za zdaj?

Prizadevamo si prirediti prvi resni poljski piknik - povabimo tukajšnjo polonio in bomo videli, kako bo šlo. Če nam bo uspelo in bo tudi volja, bomo jeseni poskusili organizirati večji piknik in povabiti nanj umetnike iz Poljske. Tradicionalno prirejamo božični koncert, na katerega povabljamo poljske izvajalce, ki pojejo božične pesmi. Letos nameravamo povabiti poznanega slovenskega tenorja s poljsko sopranistko in poljskim pianistom, ki ju bo spremljal. Imamo tudi enega Poljaka, ki je navdušen nad gorami in ima zanimive diapozitive, tudi iz poljskih gor. Je tukaj kar nekaj poljske mladine, ki zelo pogreša domovino, potem bomo verjetno priredili vsaj dva večera, na katerih nam bo pripovedoval o poljskih gorah. Včasih se pokažejo kakšni spontani projekti, bomo videli kaj nam še pride na pamet, in kaj nam uspe realizirati.

Ali bo ta piknik prvo večje srečanje polonie?

Pred 18 leti, še v času Jugoslavije, sem začel organizirati takšna srečanja. To so bila božična srečanja slovenske polonie, dobivali smo se tedaj v veliki skupini. Takrat še ni bilo poljskega diplomatskega predstavništva v Sloveniji. Ta srečanja so bila moja osebna iniciativa in nanje imam zelo dobre spomine. Zdaj se ukvarjam z organizacijo že omenjenjih koncertov, ki so z ene strani pozitivni, ker imamo dobre izvajalce, iz druge pa ni tega vzdušja kot nekdaj, ko smo bili skupaj in smo skupaj peli. Po koncertu ljudje takoj gredo domov in ni te atmosfere kot prej. No, bomo videli, kako bo. Imeli smo en piknik pred dvoma letoma, tedaj je bilo skupaj z našimi „slovenskimi polovicami” skoraj dvajset ljudi; bila je tudi skupina, ki je šele prišla v Slovenijo. Malo jih je prevzelo domotožje ali potreba po kontaktu, torej smo se dogovorili in priredili majhen piknik. Ampak takega večjega srečanja ni bilo. Včasih se dobivamo med prazniki, to pa prireja veleposlanstvo. Ampak ni bilo takega srečanja, da bi se zbralo sto ali več naših rojakov. Po zadnjih informacijah iz veleposlanstva se je število Poljakov v Sloveniji povečalo do 600 oseb, to pa je kar precej. V prejšnjih letih je to število iznašalo 150, največ 200 oseb.

Ali društvo sklenpa kakšne pogodbe, ki se tičejo sodelovanja z drugimi podobnimi društvi? Npr. poljsko-slovenskim na Poljskem?

Nimamo nobenih pogodb. V glavnem, kadar kar prirejamo, to delamo sami. Kadar pa se kdo na nas obrača za pomoč – pomagamo. Ena od oblik pomoči je bila tale pomoč v obliki organizacije koncerta, za katero je prosila vaša lektorica v zvezi z Svetovnimi dnevi slovenske literature. Takrat me je Maša prosila za pomoč pri povabilu kakšnih slovenskih umetnikov. To pa je že bilo prepozno in nam ni uspelo najti nikogar, ampak mislim, da smo se dobro rešili, ker je navsezadnje zapel Akademski zbor univerze v Gdansku. Poslal sem jim note in besedila. Marcin je vzel nase vodenje zbora in, kot sem slišal, koncert je bil pravi uspeh. Včasih se ljudje iz Poljske ali iz Slovenije obračajo name za pomoč in, če je to mogoče, ravno tako poskušam jim pomagati.

Kako dolgo že živite v Sloveniji?

Skoraj 20 let, kar dolgo.

Najlepša hvala.

Ljubljana, maj 2007