Gosia Mostrąg

Wywiad z Jolandą Jeklin, słoweńską malarką

Pani malarstwo „zaczęło się” w Warszawie i przy Wojciechu Pąkowskim jako mentorze – dlaczego akurat w Polsce, a nie w rodzinnej Słowenii?

Dopiero po przyjeździe do Warszawy zaczęłam rozmyślać o artystycznym kształceniu, wcześniej nie miałam takiej potrzeby. Sama się kształtowałam, tworzyłam sama, byłam swoim krytykiem, słuchałam swojej intuicji. Miałam szczęście, że gdy zdecydowałam się na kształcenie w tym kierunku, spotkałam Wojtka – dobrze się dobraliśmy, także odnośnie stylu. Wierzę, że ludzie i rzeczy pojawiają się w naszym życiu właśnie wtedy, kiedy trzeba. Poza domem jestem już dobrych parę lat.

Skończyła Pani szkołę malarską czy też jest Pani raczej samorodnym talentem, którego potencjał ktoś odkrył? Ślęczała Pani kiedyś nad martwymi naturami czy studiami ludzkiego ciała? Jeśli tak, to czy był to dla Pani przykry obowiązek czy raczej pasja?

Nie skończyłam żadnej szkoły artystycznej. Wojtek naciskał, abym się zapisała na ASP w Warszawie, gdyż w jego mniemaniu miałam szansę na zdanie egzaminów wstępnych, jednak wtedy trochę marzyłam, a teraz mam poprawkę i w tym roku zaczynam studia. Na zajęciach rysowaliśmy i malowaliśmy martwe natury, modeli, ćwiczyliśmy kompozycję, a perspektywa jest czymś pomiędzy. Stosowaliśmy różnego rodzaju techniki i materiały – program zajęć był napięty i obejmował dużo zagadnień. Niestety, nikt nie sprawdzał naszych prac. Z przyjemnością skończyłabym studia. Malowanie zawsze sprawiało mi przyjemność, a szczególnym wyzwaniem były dla mnie ustawienia, które mi się nie podobały. I jak zrobić z nich najlepszy obraz. Czasem mam dosyć, nie robię nic, następuje kryzys – po nim może się zdarzyć coś dobrego.

Na Pani obrazach (tych, które miała okazję zobaczyć) brak ludzi - dlaczego tak rzadko bądź wcale nie goszczą na Pani płótnach?

Przy tej wystawie zastanowiłam się i zadałam sobie pytanie. O wartość, o nasz świat, o sens życia. Teraz otrzymuję odpowiedzi na pytania, które zadawałam sobie w obrazach. Tak widzę swój sens pracy. Odkrywanie i rozumienie wnętrza. Ludzie są wewnątrz obrazów. Trochę z oddali. A może z bliska widzimy się następnym razem?

Inspiracje – czy jest ktoś, kogo sztuka Panią inspiruje? Posiada Pani „swojego” mistrza wśród malarzy? Dzieła których artystów się Pani podobają? Jak dobrze orientuje się Pani w polskiej twórczości? Jest ktoś, kogo Pani zna i lubi z Polaków-artystów?

Moją inspiracją jest moje życie. To wszystko, co mnie porusza, próbuję przenieść na płótno. Nigdy nie miałam swojego mistrza, tego „ulubionego” wśród malarzy. Nigdy żadnego nie chciałam. Każdy jest sobą, ma swoje odczucia, swoje wizje, dlatego jesteśmy oryginalni. Polska ma wielu dobrych artystów, bogatą historię sztuki i kraju ogólnie.

Jakiej sztuki Pani nie lubi, jakie malarstwo uważa Pani za obrazę dobrego smaku?

Myślę, że każdy twórca ma swój koncept, co chciałby powiedzieć. Jest nas wielu na tej planecie – każdy może wybrać według swojego smaku. I to jest wspaniałe – możliwość wyboru. Dla wszystkich.

Jakie techniki są Pani najbliższe? Jest Pani bardziej konserwatywna (używa Pani tylko farb) czy eksperymentuje Pani z materiałami, tworzywami?

Lubię intensywne kolory, grube warstwy, ostre pociągnięcia. Zaczęłam też sama mieszać kolory. Przylepiłam też na płótno jakiś pęk włosów. Robię też mozaiki – mandale, to mnie bardzo relaksuje – one uwalniają pozytywną energię.

Pani obrazy są pełne kolorów – czy w codziennym życiu (wnętrza, ubrania) one również Pani towarzyszą?

W tym roku przemalowałam całe mieszkanie, każde pomieszczenie ma swój kolor, swoją energię. Kiedy szukam odpoczynku, idę do pomarańczowego pokoju, kiedy natchnienia, do fioletowego (śmiech). Kolory na każdym kroku wpływają na człowieka. Podziwiam zwłaszcza kolory przyrody, czerwień, błękit nieba, wiosna, energia ludzi, pierwiosnki… Najmniej eksperymentuję z kolorami jeśli chodzi o ubrania. Prawdą jest że czasem wszystko widzę różowe, albo czarne. Szarość nie istnieje.

Polska to wg Pani:… Jak wspomina Pani pobyt tutaj?

W 1998 roku przyjechałam do Torunia. W szczególny sposób wspominam to miasto – bardzo sympatyczne, żywe, serdeczne… przesiadywanie nad Wisłą. Pruszków, Warszawa, Stargard Szczeciński, mała przerwa na Portugalię i ponownie Warszawa, gdzie urodzili się Eryk i Ewa. Wielkie rzeczy przytrafiły się mi w Polsce, za co jestem jej bardzo wdzięczna.

Czym zaskoczyli Panią Polacy – co Panią ujęło a co drażniło?

Zawsze dobrze się czułam między Polakami. Pamiętam, jeszcze w Toruniu, kiedy zmagałam się z polskim, pomagali mi, by było mnie łatwiej zrozumieć. Jeśli widzieli mój trud i zainteresowanie nie było problemu, wręcz odwrotnie. Podoba mi się poczucie humoru Polaków, że potrafią śmiać się ze swoich problemów. To wydaje mi się wielką zaletą. Poważnie myślę o pozostaniu w Polsce.

Dlaczego właśnie Polska?

Razem z Walterem, który w owym czasie był koszykarzem, stanęliśmy przed wyborem: Polska lub Niemcy. Decyzja była podyktowana instynktem.

Na pewno Warszawa, a co z innymi miastami, regionami? Skupiła się Pani na stolicy czy widziała nieco większy kawałek Polski?

Myślę, że zobaczyłam sporo Polski. Jest wielka i różnorodna. Z Gdańskiem wiążą mnie przepiękne wspomnienia. Mam nadzieję, że się tam kiedyś spotkamy!

Marzec 2008

Gosia Mostrąg

Intervju z Jolando Jeklin, slovensko slikarko

Začeli ste slikati v Varšavi, pri mentorju Wojciechu Pąkowskem – zakaj ravno na Poljskem in ne v domači Sloveniji?

Šele ob prihodu v Varšavo sem začela razmišljati o šolanju, prej nisem imela te potrebe. Ustvarjala sem sama, bila svoj kritik, poslušala svojo intuicjo. Imela sem srečo, da sem po odločitvi za šolanje hitro našla Wojtka, pa tudi po stilu in osebno sva se dobro ujela. Verjamem pa, da pridejo stvari in ljudje v tvoje življenje takrat, ko je to prav in potrebno. Zdoma sem namreč ze kar nekaj let.

Ali ste končali kakšno slikarsko šolo oz. ali je morda nekdo slučajno odkril, da ste posebno nadarjeni? Ali ste kdaj morali silkati tihožitja oz. človeško telo? Če da, ali je bilo to za Vas neprijetna obveznost ali ste to delali s strastjo?

Slikarske šole se nisem naredila. Wojtek me je preganjal, naj se vpišem na ASP v Varšavi, saj imam po njegovem mnenju "šanse" pri sprejemnih izpitih, vendar sem takrat še malo sanjala, zdaj pa delam popravca in začnem študij letos. V šoli smo risali, slikali tihožitja, slikanje, risanje po modelu, kompozicija, perspektiva pa še kaj vmes. Delali smo z različnimi tehnikami, uporabljali različne materiale. Program je bil kar obsežen, na žalost pa ni bil verificiran. Zato bi rada končala študij slikarstva. Vedno mi je bilo slikanje v užitek, še poseben izziv sem imela v primeru postavitve, ki mi ni bila všeč. In sicer kako iz nje narediti najboljšo sliko. Včasih sem sita vsega, ne delam nič, potem nastopi kriza, po njej pa lahko nastane kaj dobrega.

Na Vaših slikah (tistih, ki sem jih imela možnost videti) ni ljudi – zakaj jih slikate tako redko oz. ne slikate?

Pri tej raztavi sem razmišljala oz. sem se spraševala o vrednotah, o našem svetu, smislu življenja. Na vprasšanja, ki sem si jih zastavljala v slikah, zdaj dobivam odgovore. Tako vidim svoj smisel dela. Odkrivanje in razumevanje notranjosti. Znotraj slik so ljudje. Malo bolj od daleč. Mogoče se pa bolj od blizu vidimo prihodnjič?!

Navdih – čigava umetnost Vas navdihuje? Ali imate „svojega” mojstra med slikarji? Slike od katerih umetnikov so Vam všeč? Ali dobro poznate poljsko umetnost? Ali obstaja poljski umetnik, ki ga poznate in Vam njegova dela ugajajo?

Moji navdihi so moje življenje. Kar se me dotakane to poskušam prenesti na platno. Nikoli nisem imela najljubšega slikarja ali idola. Nikoli si nisem želela nobenega. Vsak je svoj človek, vsak ima svoje občutke in videnja, zato smo originalni. Poljska ima veliko dobrih umetnikov, bogato zgodovino umetnosti in dežele nasploh.

Kakšne umetnosti nimate rada, katero vrsto slikarstva pa smatrate za žalitev dobrega okusa?

Mislim, da ima vsak umetnik svoj koncept, kaj bi rad povedal. Veliko nas je na tem planetu – vsak lahko izbira po svojem okusu. In to je super, možnost izbire. Za vse je poskrbljeno.

Katere tehnike so Vam najbližje? A ste bolj konservativni (uporabljate le barve) ali radi eksperimentirate z različnimi materiali, snovmi?

Rada imam intenzivne barve, debele sloje, ostre poteze. Sama sem začela mešati barve. Tudi kakšen šop las sem že prilepila na platno. Delam mozaike - mandale, to me zelo sprošča, pa še dobro energijo dajejo v prostor.

Vaše slike so polne barv – ali je Vaše vsakdanje življenje tudi polno barv? Mislim na obleke, stanovanje oz. delovne prostore itn.

Letos sem prebarvala celo stanovanje, vsak prostor ima svojo barvo, svojo energijo. Če rabim počitek grem v oranžno sobo, če navdih v vijolično. (smeh) Barve vsekakor vplivajo na človeka. Čisto me prevzamejo barve v naravi, rdeče, modro nebo, pomlad, energija ljudi, trobentice. Mogoče še najmanj eksperimentiram pri obleki. Je pa res, da vidim včasih vse rožnato ali vse črno. Sivina ne obstaja.

Poljska je za Vas:... Kako se spominjate bivanja na Poljskem?

Leta 1998 sem prišla v Torun. Na to mesto imam prav poseben spomin, zelo simpatično, živo, srčno… sedenje ob Visli. Pruszków, Varšava, Stargard Szczeciński, malo pavze na Portugalskem, ponovno Varšava, kjer sta rojena tudi Erik in Eva. Velike stvari so se mi zgodile na Poljskem, za kar sem ji globoko hvaležna.

Kako so Vas presenetili Poljaki – kaj Vam je bilo posebno všeč, kaj pa Vas je dražilo?

Vedno sem se dobro počutila med Poljaki. V Torunu se spomnim, ko sem se še lomila z poljščino, so mi pomagali, da bi me lažje razumeli. Če si sam pokazal trud in interes sploh ni bil problem, in pa obratno. Všeč mi je njihov humor, do življenja, da se znajo nasmejati svojim težavam. To se mi zdi velika vrlina. Resno sem razmišljala, da bi ostala na Poljskem.

Zakaj ste izbrali ravno Poljsko?

Z Walterjem, ki je bil takrat profesionalni igralec košarke, sva razmišljala med Poljsko in Nemčijo. Odločitev je bila instinktivna.

A ste bili samo v Varšavi ali ste morda tudi obiskali druge kraje in druga mesta na Poljskem?

Mislim, da sem si kar dobro ogledala Poljsko. Je velika in raznolika. Na Gdansk me vežejo še posebno lepi spomini. Upam, da se tam vidimo še kdaj!

Marec 2008