Tomasz Łukaszewicz

Wywiad z Milošem Šporarem, koszykarzem klubu Kager Gdynia

Miloš Šporar jest słoweńskim koszykarzem, który występuje w Polskiej Lidze Koszykówki, w zespole Kager Gdynia. Wcześniej grał w Pruszkowie i Koszalinie. 20 lutego 2007 r. przeprowadziliśmy z nim wywiad:

W swojej profesjonalnej karierze, która trwa już ponad 10 lat, byłeś zawodnikiem wielu klubów, grałeś w Słowenii, Chorwacji, na Cyprze i w Polsce. Skąd taka zmienność, jak to jest, gdy tak często zmienia się miejsce zamieszkania?

To wynika z pracy sportowców, idzie się tam, gdzie są lepsze warunki. Najbardziej podobało mi się, na Cyprze. Pogoda i warunki - wiadomo, że tam jest fajnie, tylko finansowanie nie wyglądało najlepiej, dlatego wyjechaliśmy. Ale Polska też jest dobra, bo rozumiemy język, mamy tu wielu przyjaciół. I tu też nam się podoba.

Jak to się stało, że trafiłeś do Polski. Najpierw do Pruszkowa?

Tak, najpierw do Pruszkowa. Jeszcze przed Pruszkowem byłem we Francji, ale tylko na krótki czas. I po Francji dostałem ofertę od trenera, znanego w polskich kręgach. Zdecydowałem się, żeby przyjechać pierwszy raz do Polski, do Pruszkowa, chociaż wcześniej nie wiedziałem wiele o tutejszej koszykówce. Oczywiście wiedziałem dużo o Polsce, ale wcześniej tu nie byłem. I okazało się, ze była to dobra decyzja, miałem super drużynę. Oni chcieli, żebym został, ale tam były jakieś kłopoty finansowe i tak się stało, że miałem przerwę. Wyjechałem do Chorwacji i na Cypr. A potem trafiłem do Koszalina.

Potem do Koszalina i po jednym sezonie do Gdyni.

Do Gdyni, tak.

Które miejsce, spośród tych polskich, podobało Ci się najbardziej?

Pruszków to jest praktycznie Warszawa i tam podobało mi się najbardziej. Ale muszę powiedzieć, że Gdynia też mi się podoba, bo nie jest to ani wielkie miasto, ani małe, więc wszędzie można zdążyć samochodem w 5-10 min, nie ma wielkich korków, kolejek. Dlatego tu też mi się podoba. Ale gdybym musiał wybierać, to zdecydowanie Warszawa.

Powiedz coś o samej grze w Polsce, o kibicach. Jak to wygląda?

Tu jest bardzo duże zainteresowanie. Liga jest bardzo dobrze prezentowana w mediach, przez telewizję. Na każdym meczu, w każdym mieście, pojawia się wielu kibiców, czasem po kilka tysięcy. I to jest super. Organizacja ligi jest dobra. I liga sama, jako taka, również. Najmocniejsze ligi to oczywiście: hiszpańska, włoska i grecka. To są trzy najlepsze, może jeszcze rosyjska, bo tam są naprawdę duże pieniądze. To są cztery ligi, które są zdecydowanie najlepsze. A potem ta druga klasa to, moim zdaniem, już polska liga. Tak więc jest to dosyć wysoki poziom.

Do końca sezonu masz podpisany kontrakt w Gdyni, a co będzie potem? Może przeprowadzka do Sopotu?

Nie, nie (śmiech), to jest już za późno dla mnie. Kiedyś może miałem takie możliwości, ale trzeba mieć też szczęście, dobre układy i tak dalej, żeby trafić do takiej drużyny. I oczywiście trzeba być bardzo dobrym. Ja już nie myślę w ten sposób, bo nie jestem już tak dobry, żeby trafić do takiego klubu. A co dalej, to nie wiadomo. Mój sezon tutaj nie jest najlepszy, jestem zmiennikiem, tak więc ciężko jest mi teraz określić, co i jak będzie dalej. Bo gdyby spojrzeć teraz na moje statystki, które oglądają agenci i trenerzy, to nie wygląda to najlepiej. Może być trudno, ale nigdy nie wiadomo.

Jesteś jedynym Słoweńcem w Kagerze.

Tak.

Tutaj wszyscy pamiętają Gorana Jagodnika, który grał w Sopocie. A ilu Słoweńców w ogóle gra w lidze polskiej?

On gra teraz w Anwilu, jest tam też trener Pipan, w Zgorzelcu, gdzie trenerem jest Filipowski, grają Dragiša Drobniak i Vjekoslav Petrović. Jeszcze jest trener Urlep. Także w tej chwili jest nas wielu, pamiętam jak przyjechałem pierwszy raz do Pruszkowa, to wtedy nas było tylko trzech lub czterech.

Czy koszykówka jest popularnym sportem w Słowenii? Jak Słowenia prezentuje się w międzynarodowych rozgrywkach?

Porównując ligę słoweńską do polskiej, to tu zdecydowanie lepsza jest liga polska, bo tu jest dużo więcej pieniędzy, sponsorzy są mocniejsi. W Słowenii jest bardzo dobre wychowanie młodzieży, dobra szkoła koszykówki i utalentowani młodzi zawodnicy. Nasza kadra jest też bardzo dobra, będziemy w tej samej grupie na Mistrzostwach Europy, także zobaczymy, kto jest lepszy. Ale myślę, że w tym aspekcie Słowenia jest zdecydowanie lepsza, natomiast jeśli chodzi o ligę, to Polska jest daleko przed nami.

Jakie jeszcze inne dyscypliny, oprócz koszykówki, interesują Ciebie?

Ja w ogóle oglądam wszystko, co jest związane ze sportem. Ja jestem tak wychowany, dla mnie sport zawsze był najważniejszy. Od sportów zimowych, poprzez piłkę nożną, aż po boks. Sport to dla mnie podstawowa rzecz.

A jakie dyscypliny są najbardziej popularne w Słowenii?

Piłka nożna i wydaje mi się, że piłka ręczna. Mamy dobre drużyny w Lidze Mistrzów, zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Koszykówka także, ale nie jest tu ona niczym specjalnym. Nie ma natomiast takich sportowych fanatyków, jak w Polsce

Świetnie mówisz po polsku, chciałem Cię zapytać, ile czasu zajęło Ci opanowanie naszego języka?

Pamiętam, że w Pruszkowie, przez pierwsze pól roku nie mówiłem po polsku w ogóle, bo tam było dużo obcokrajowców i trener też mówił po angielsku. Nie było potrzeby mówienia po polsku. Z czasem nawiązałem więcej kontaktów z Polakami i zacząłem mówić. I po prostu tak mi to przyszło. W Koszalinie byli sami Polacy. Myślę, że jeśli zostałbym w Polsce jeszcze rok, to mógłbym zacząć pisać po polsku, bo czytanie już nie sprawia mi problemu.

Ostatnie pytanie dotyczy Twojego stosunku do Polaków. Czym się Polacy różnią od Słoweńców, jakie są podobieństwa, jakie są specyficzne polskie obyczaje?

Tutaj dużo jest takich obyczajów, których u nas nie ma. Na przykład Boże Narodzenie. Wiadomo, że tu jest tylko ryba, ryba, ryba, ryba. A u nas tak nie jest. To dla mnie od początku było dziwne. Mogę też opowiedzieć taki przykład, który wydarzył się w Koszalinie, podczas wigilii. Dostałem takie ciastko… opłatek. To jest zwyczaj tylko polski, ale z tego wyszedł dobry żart. To znaczy ja wiem, że to jest bardzo poważne. To leżało, a ja zamiast dzielić się z innymi, zacząłem to normalnie jeść. I było śmiesznie. A jeśli chodzi o ludzi, to nie mam kontaktów ze złymi ludźmi, bo ja jestem dobry i znam tylko dobrych ludzi. W każdym kraju, również w Słowenii, są lepsi i gorsi. Mam wrażenie, że specyfiką mniejszych krajów jest to, że ludzie są zazdrośni. Nas jest tylko 2 miliony i każdy komuś czegoś zazdrości. Ale z tego, co słyszałem, Polacy też mają taki problem (śmiech).

Zatem dziękuję za rozmowę i zapraszam do nas na Uniwersytet, jeśli będziesz miał czas i ochotę, żeby nas odwiedzić, my chętnie się z Tobą zobaczymy. Dla nas studentów, byłaby to doskonała okazja, żeby porozmawiać z kimś po słoweńsku.

Ja również dziękuję, jeśli czas mi pozwoli, na pewno was odwiedzę.

Gdynia, luty 2007

Tomasz Łukaszewicz

Intervju z Milošem Šporarjem, košarkarjem kluba Kager Gdynia

Miloš Šporar je slovenski košarkar, ki igra v poljski košarkarski ligi, v ekipi Kager Gdynia. Pred tem je igral v Pruszkowu in Koszalinu. 20. februarja 2007 sem naredil z njim intervju:

V svoji športni karieri, ki traja že več kot 10 let, si igral za veliko klubov: igral si v Sloveniji, na Hrvaškem, Cipru in Poljskem. Zakaj toliko sprememb, kako je, če tako pogosto spreminjaš življensko okolje?

To je predvsem zaradi mojega dela, košarkar gre tja, kjer je boljša ponudba. Najbolj mi je bilo všeč na Cipru. Podnebje, pogoji – to je bilo seveda odlično, razen plačila, zato smo odšli. Ampak na Poljskem je tudi dobro, ker razumemo jezik in imamo tu veliko prijateljev. Tu nam je tudi všeč.

Kako si prišel na Poljsko? Najprej v Pruszków?

Ja, na začetku v Pruszków. Še pred Pruszkowim sem bil v Franciji, ampak samo za kratek čas. In po Franciji sem dobil ponudbo od trenerja, ki je znan v poljskih krogih. Odločil sem se, da bom prišel prvič na Poljsko, v Pruszków, čeprav pred prihodom nisem vedel veliko o tukajšni košarki. Seveda, sem vedel veliko o Poljski, ampak prej še nisem bil tu. In se je izkazalo, da je to bila dobra odločitev, imel sem super ekipo. Želeli so, da bi ostal, ampak imeli so finančne probleme in tako sem prekinil sodelovanje. Odšel sem na Hrvaško in Ciper. Potem pa sem prišel v Koszalin.

Torej v Koszalin in po eni sezoni v Gdynjo.

Ja, v Gdynjo.

Katero poljsko mesto med temi ti je bilo najbolj všeč?

Pruszków – to je praktično Varšava in tam mi je bilo najbolj všeč. Ampak moram priznati, da mi je Gdynja tudi všeč, ker ni veliko mesto in tudi ne malo, tako da si povsod v 5-10ih minutah in ni velikih zastojev. Zato mi je tu tudi všeč. Ampak, če bi moral izbirati, bi šel v Varšavo.

Povej nekaj o sami igri na Poljskem, o navijačih. Kako to izgleda?

Tu je zelo veliko zanimanja. Liga je zelo dobro medijsko krita. Na vsako tekmo, v vsako mesto, prihaja veliko gledalcev, včasih nekaj tisoč. In to je super. Organizacija lige je dobra. In sama liga tudi. Najmočnejše lige so seveda: španska, italijanska in grška. To so tri najboljše, mogoče še ruska, ker je tam resično veliko denarja. To so štiri lige, ki so na vsak način najboljše. V drugi skupini je pa, po mojem mnenju, že Poljska. Tako je prav na visokem nivoju.

Do konca sezone imaš podpisano pogodbo v Gdynji, kaj bo potem? Mogoče boš nadaljeval v Sopotu?

Ne, ne (smeh) za ta klub je že prepozno zame. Mogoče sem nekoč imel take možnosti, vendar je treba imeti tudi srečo, dobre zveze in tako naprej, da prideš v takšno ekipo. In, seveda, treba je biti zelo dober. Jaz ne mislim več na to, ker nisem več tako dober, da bi igral v tako dobrem klubu. In kako bo šlo naprej, to ni vedno jasno. Moja sezona tukaj ni najboljša, sem namestnik, tako da zdaj težko določim, kaj in kako bo naprej. Ker če pogledam zdaj na svojo statistiko, katero pregledujejo posredovalci in trenerji, ne izgleda to najbolje. Lahko je težko, vendar nikoli ne veš.

Ti si edini Slovenec v Kageru?

Ja.

Tukaj se vsi spominjajo Gorana Jagodnika, ki je igal v Sopotu. Koliko je približno Slovencev v poljski ligi?

On zdaj igra v Anwilu, je tam tudi trener Aleš Pipan, v Zgorzelcu je trener Sašo Filipovski, tam igrata tudi Dragiša Drobniak in Vjekoslav Petrović. Tu je še trener Andrej Urlep. Tako, da nas je v tem trenutku kar veliko. Spominjam se, ko sem prišel prvič v Pruszków, smo bili samo trije ali štirije.

Ali je košarka popularen šport v Sloveniji? Kako se Slovenija prezentira v mednarodnih ligah?

Če primerjamo slovensko in poljsko ligo, je prepričljivo boljša poljska, ker je tukaj več denarja, sponzorji so močnejši. V Sloveniji pa je zelo dobro šolanje mladih, dobra košarkarska šola in talentirani mladi igralci. Naša ekipa je tudi zelo dobra, bomo v isti skupini na Evropskem prvenstvu, tako da bomo videli, kdo bo boljši. Torej mislim, da je v šolanju Slovenija prepričljivo boljša, medtem, kar se tiče lige, je Poljska daleč pred nami.

Kakšne druge športne discipline, razen košarke, te zanimajo?

Običajno gledam vse, kaj je povezeno s športom. Jaz sem tako vzgojen, za mene je bil šport vselej najvažnejši. Od zimskih športov, nogometa, vse do boksa. Šport – to je za mene osnovna stvar.

Katere discipline so najpopularnejše v Sloveniji?

Nogomet, in zdi mi se, da rokomet. Imamo dobra moštva v ligi prvakov, moška in tudi ženska. Košarka tudi, ampak ne preveč. Vendar ni takšnih športnih fanatikov kot tu na Poljskem.

Odlično govoriš poljsko, želel bi te vprašati, koliko časa si potreboval, da si se naučil naš jezik?

Spominjam se, da v Pruszkowu prvega pol leta nisem povedel niti besede po poljsko, ker je bilo tam veliko tujcev in trener je tudi govoril angleško. Ni bilo potrebe po uporabi poljščine. Sčasoma sem navezal več stikov s Poljaki in sem začel govoriti. In enostavno tako je to prišlo. V Koszalinu so bili samo Poljaki. Mislim, da če bi ostal na Poljskem še eno leto, bi začel pisati v poljščini, ker z branjem že nimam več težav.

Zadjne vprašanje se tiče tvojega odnosa do Poljakov. Kakšne so razlike med Poljaki in Slovenci, kakšne so podobnosti, kakšni so specifični poljski običaji?

Tukaj je veliko takšnih običajev, katerih pri nas ni. Na primer za božič. Vedno je tukaj samo riba, riba, riba, riba. Pri nas pa ni tako. To je bilo zame na začetku čudno. Lahko povem, kaj se mi je zgodilo v Koszalinu, na božični večer. Dobil sem takšen piškot... hostijo. Tak je poljski običaj in bilo je zelo zabavno. Seveda vem, da je to zelo resno. Hostija je ležala na mizi in jaz, namesto, da bi jo delil z drugimi, sem jo začel normalno jesti. In to je bilo smešno. Kar se tiče ljudi, nimam kontaktov s slabimi ljudmi, ker sem jaz dober in poznam samo dobre ljudi. V vsaki deželi, tudi v Sloveniji, so boljši in slabši. Mislim, da je za manjše dežele specifično, da so ljudje zavistni. Nas je samo 2 milijona in drug drugemu nekaj zavidamo. Ampak, slišal sem, da imajo Poljaki tudi podoben problem (smeh).

Tako, hvala za pogovor, želel bi te povabiti na našo univerzo, če boš imel čas in željo, da bi nas obiskal, bi te radi videli. Za nas, študente, bi bila to odlična priložnost, da se pogovorimo s tabo v slovenščini.

Hvala, se tudi zahvaljujem. Če bom imel čas, vas bom sigurno obiskal.

Gdynia, februar 2007