Zuzanna K. Kobos

Wywiad z Natašą Mrak, słoweńską dziennikarką

Dzień dobry, Natašo! Poznałyśmy się 2 lata temu w dolinie Vrata, podczas mojego pierwszego pobytu w Słowenii. Czy mogłabyś się przedstawić pozostałym? Na początek kim jesteś i skąd pochodzisz?

Pozdrowienia dla Polski! Jestem dziennikarką w lokalnym radiu miasta Jesenice i w telewizji miasta Kranjska Gora. Jestem odpowiedzialna przede wszystkim za wiadomości sportowe, ale przekazuję informacje związane także z inną tematyką – lokalną polityką, gospodarką, tym co się dzieje na naszym terenie.

Mojstrana, miejsce, w którym żyję, to bardzo przyjemna górska wioska w Górnej Krainie – północno-zachodniej części Słowenii. Ze względu na bardzo ładną okolicę, w której przebywam, staram się spędzać jak najwięcej wolnego czasu na łonie natury – latem na rowerze, zimą na snowboardzie, jednak najwięcej czasu poświęcam pływaniu.

Od twojego domu w Mojstranie jest bardzo blisko do Triglavu. Ile razy byłaś już na jego szczycie? Czy rzeczywiście istnieje wśród Słoweńców powiedzenie, że każdy prawdziwy Słoweniec musi się wspiąć na Triglav przynajmniej raz w życiu?

W Słowenii mamy powiedzenie: „Szewc zawsze chodzi bez butów” (co oznacza, że przy sprawach, którymi się (zawodowo) zajmujesz, dopiero na samym końcu troszczysz się o siebie. Lub inaczej: nie wykorzystujesz pracy, miejsca dla siebie). Ja jestem takim właśnie szewcem, który jeszcze nigdy nie był na szczycie Triglavu. Byłam natomiast już wiele razy u jego podnóży, więcej na razie nie udało mi się osiągnąć. Oczywiście, jeszcze nie dałam za wygraną i jak najbardziej zamierzam wybrać się na Triglav.

Jeśli chodzi zaś o mit o Słoweńcach i Triglavie, jest on cały czas aktualny. Daje o sobie znać zwłaszcza latem, kiedy Triglav przypomina trasę jakiejś pielgrzymki nie tylko Słoweńców, ale też cudzoziemców. Triglav jest symbolem Słoweńców, nie bez powodu występuje on w naszym herbie, nazwa zaś pochodzi od słowiańskiego bóstwa o tym samym imieniu. Być może z powodu jego symboliki narodził się ów mit. Przy okazji może powiem, dlaczego Triglav odgrywa tak ważną rolę wśród Słoweńców. Przed ponad 110 laty ksiądz Jakob Aljaž wykupił za złote monety ziemię na szczycie Triglavu i polecił postawić na tejże ziemi słup. W ten sposób wyrwał najwyższy słoweński szczyt z rąk obcych (przede wszystkim Niemców), którzy w tamtym czasie wytrwale szukali w słoweńskim pogórzu nowych dróg i stawiali swoje chaty.

Pewna słoweńska dziennikarka, Mateja Hrastar, napisała kiedyś: jedyna rzecz, która sprawia, że czuję się Słowenką jest to, że kiedy widzę wzgórze, chcę się wspiąć na szczyt. Zgadzasz się z tym?

To zależy. Rzeczywiście, ostatnimi czasy obserwuję coraz więcej Słoweńców udających się na wzgórza. Sama się do nich zaliczam. Prawdą jest, że dopóki nie spróbujesz wycieczek na wzgórza i krajobrazu, który one proponują, nie możesz wiedzieć, jakie to wszystko jest wspaniałe. Oprócz tego, górska wędrówka ma też pozytywne skutki przy gubieniu „zimowych grzechów”, które szpecą naszą sylwetkę w stroju kąpielowym. Myślę też, że słoweńska historia jest silnie związana z górami. Wielu alpinistów ze Słowenii wyznaczyło punkty graniczne nie tylko europejskich masywów górskich, ale również w Himalajach i Andach. W minionym stuleciu w ciągu zaledwie 30 lat udało się ze nam skromnych początkujących przemienić w jedno ze światowych alpinistycznych mocarstw. Niewdzięcznie byłoby tutaj wymieniać tylko niektóre osoby, które zdobywały szczyty ośmiotysięczników, dodam jednak, że z mojego miasta pochodzi wielu wybitnych alpinistów. Ale nie tylko alpinizm, lecz cała turystyka górska odegrała w Słowenii ważną rolę. Już wcześniej wspomniałam o „wojnie” o władzę w słoweńskich górach pod koniec XIX i na początku XX wieku. Słoweńskie Towarzystwo Górskie odegrało istotną rolę w krzepieniu słoweńskiej świadomości narodowej.

Pochodzisz z obszaru, który leży na styku 3 ważnych, ale różnych kultur: słowiańskiej, germańskiej i romańskiej. Turystów jakiej narodowości widziałaś na ścieżkach, wiodących na szczyt Triglavu? Co, według Ciebie, ich tam przyciąga?

W większości na wzgórza przybywają „alpejskie” narody, głównie Niemcy i Austriacy. W ostatnich latach powiększyła się liczba alpinistów z Czech, Węgier, Słowacji, także z Polski. Jednak w nasze góry docierają także inni ludzie z innych państw, także tych bardziej egzotycznych, jeśli chodzi o wzgórza. Trudno mi powiedzieć, co ich najbardziej zachwyca. Myślę, że jest to do tej pory jeszcze nieokiełznana przyroda, uważam jednak, że należałoby o to zapytać samych turystów.

Gdybyś musiała wybrać 3 typowe dla Słowenii symbole, co by to było?

(Śmiech) Na pewno wymieniłabym pracowitość Słowenek i Słoweńców. W większości są z nas pilni i pracowici ludzie. Z drugiej jednak strony, negatywną słoweńską cechą jest zawiść („foušija” po naszemu). Ale prawdą jest, że i sama otwartość ludzi zależy od krainy, z której ktoś pochodzi. Im bardziej jesteśmy ograniczeni naturalnymi barierami, tym bardziej jesteśmy zamknięci w sobie. Ale, żeby Was nie przestraszyć. To są raczej najbardziej stereotypowe wyobrażenia o Słoweńcach, jednak wydaje mi się, że przede wszystkim my młodzi, te wyobrażenia burzymy. Z zawodu jesteś dziennikarką, ale interesuje Cię też fotografowanie, zgadza się? Jakie teksty piszesz, jakie pisałabyś najchętniej? Co najchętniej fotografujesz, można gdzieś obejrzeć Twoje zdjęcia?

W dziennikarstwie znalazłam się przypadkowo, jednak muszę przyznać, że cieszę się z tego „przypadku”, bowiem wydaje mi się, że ten zawód pasuje do mnie jak ulał. Najchętniej piszę o sporcie. Mogę powiedzieć, że jest to (sport - przyp. tłum) także moja wielka miłość, a więc mam to szczęście łączyć hobby z pracą. Z gatunków dziennikarskich najbardziej lubię reportaż. Niektóre wywiady też bywają ciekawe, jednak tu już dużo zależy od tego, jaki jest Twój rozmówca.

Co do fotografowania, jestem bardziej amatorką, fotografuję dla siebie. Staram się złapać w obiektyw przede wszystkim szczegóły i piękno przyrody, która mnie otacza. Jeśli chodzi o kompozycję, może nie jestem doskonała, ale uważam, że najlepszym artystą jest przyroda sama w sobie. Czasami, kiedy ją obserwuję, swoimi nieprawdopodobnymi kształtami i barwnymi kombinacjami, (przyroda - przyp. tłum) zapiera mi dech w piersiach. Pozostaje mi z tego potem to, że ten właśnie moment uchwycę na zdjęciu. Czasami się udaje, czasem nie.

Najpiekniejsze miasto w Europie, według Ciebie, i dlaczego akurat to, nie inne?

Hmmm... Każde miasto ma w sobie coś, co sprawia, że zapada Ci w pamięć. No, niektórych już raczej nie pamiętam, jednak tych jest bardzo mało. Ogromne wrażenie zrobił na mnie Paryż. Dopóki tam nie pojechałam, byłam w stosunku do tego miasta trochę obojętna, bo jest za bardzo skomercjalizowane. Ale kiedy poczułam jego energię, historię przeplataną nowoczesnym, swobodnym duchem, zakochałam się w nim. Oprócz tego jestem, jak to się mówi, lokalną patriotką, i zawsze bardziej zachwycam się swoją okolicą. Szczególne miejsce przyznałabym miastu Bohinj. Według mnie Bohinj posiada cudowną energię, a podoba mi się przede wszystkim dlatego, że do tej pory jest jeszcze nieokiełznany. Bardzo lubię też morze. Przede wszystkim nadmorskie miasteczka na chorwackim wybrzeżu. W skrócie, nie licząc Paryża, bardziej podobają mi się proste miejsca i nieokiełznana natura niż jakieś komercjalne masówki.

Najdziwniejsze wydarzenie w Twoim życiu, związane z pracą lub z hobby?

Uf, tych znalazłoby się kilka, ale nie mogę sobie teraz żadnego przypomnieć. W swojej pracy spotykam się z różnymi ludźmi; niektórzy zrobili na mnie duże wrażenie, z innymi nie chciałabym mieć już więcej do czynienia. Nie znoszę zarozumiałości, bezwstydności i krytykanctwa (czyli obraźliwych krytyk bez argumentów). Na szczęście, utrzymuję kontakty z ludźmi, którzy mnie cenią, szanują i są do innych przyjaźnie nastawieni bez względu na powód, z którego się do nich zwracasz.

Miałabyś jakieś wskazówki dla studentów slawistów/słowenistów?

Jeżeli lubicie język słoweński, musicie w takim razie przyjechać do Słowenii, żeby polubić go jeszcze bardziej!

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Czerwiec 2008

Zuzanna K. Kobos

Intervju z Natašo Mrak, slovensko novinarko

Dober dan, Nataša! Medve sva se spoznali predlani v Vratih, med mojim prvim obiskom Slovenije. Lahko pa se predstaviš ostalim? Kdo si in od kod prihajaš za začetek?

Lep pozdrav tudi na Poljsko! Sem novinarka lokalnega radia na Jesenicah in televizije v Kranjski Gori. Moja prioriteta je predvsem šport, sicer pa poročam tudi o drugih temah - lokalna politika, gospodarstvo... kar se pač dogaja na našem območju.

Mojstrana, kraj kjer živim, je prijetna gorska vasica na Gorenjskem - območju na severozahodu Slovenije. Glede na to, da živim v lepem okolju, poskušam svoj prosti čas preživeti čimbolj v naravi - poleti na kolesu, pozimi na snowboardu, sicer pa se večino časa ukvarjam s plavanjem.

Od tvojega doma v Mojstrani je zelo blizu do Triglava. Kolikakrat si že bila na vrhu? Ali res obstaja med Slovenci dejstvo, da se vsak pravi Slovenec mora vzpeti na Triglav vsaj enkrat v življenju?

V Sloveniji imamo pregovor: "Kovačeva kobila je zmeraj bosa" (to pomeni, da pri stvareh, s katerimi se (poklicno) ukvarjaš, šele nazadnje poskrbiš zase. Ali drugače: ne izkoristiš dela, kraja zase) Jaz sem tista "kovačeva kobila", ki še nikoli ni bila na vrhu Triglava. Bila sem sicer že mnogokrat pri njegovem vznožju, a kaj več kot to še nisem uspela doseči. Seveda še nisem vrgla uške v koruzo in se vsekakor nameravam odpraviti na Triglav.

Sicer pa mit o Slovencih in Triglavu povsem drži. To se pozna predvsem poleti, ko Triglav postane kar nekakšna romarska pot ne le za Slovence, ampak tudi za tujce. Triglav je simbol Slovencev, nenazadnje ga imamo tudi v svojem grbu, ime pa izhaja iz slovanskega božanstva z istim imenom. Morda je zaradi njegove simbolike prišlo do tega reka. Morda naj ob tem dodam, zakaj ima Triglav tako pomembno vlogo za Slovence. Pred več kot 110 leti je župnik Jakob Aljaž z goldinarji odkupil zemljišče na vrhu Triglava in na njem dal postaviti stolp. S tem je najvišji slovenski vrh iztrgal iz rok tujcev (predvsem Nemcev), ki so tedaj vztrajno iskali nove poti v triglavskem pogorju in postavljali svoje koče.

Enkrat je ena slovenska novinarka, Mateja Hrastar, napisala: edina stvar, ki me dela Slovenko, to, da ko vidim hrib, želim splezati na vrh ? Ali se s tem strinjaš?

To je relativno. Res pa je, da zadnje čase opažam, da se vedno več Slovencev odpravlja v hribe. Tudi sama sem med njimi. Dejstvo je, da dokler ne izkusiš hribov in razgleda, ki ga ponujajo, ne moreš vedeti, kako čudovito je. Poleg tega ima hoja v hribe tudi pozitivne učinke pri izgubljanju 'zimskih grehov', ki kazijo našo podobo v kopalkah. Mislim pa, da je slovenska zgodovina močno povezana z gorami. Številni alpinisti iz Slovenije so postavljali mejnike ne le v evropskih gorstvih, ampak tudi v Himalajih in Andih. V minulem stoletju se je v zgolj 30-ih letih uspela iz skromnih začetnikov preleviti v eno svetovnih alpinističnih velesil. Nehvaležno bi bilo izpostavljati zgolj nekatere posameznike, ki so osvajali vrhove osemtisočakov, lahko pa povem, da je iz mojega kraja izšlo veliko vrhunskih alpinistov. Pa ne le alpinizem, tudi planinstvo je imelo v Sloveniji velik pomen. Že prej sem omenila 'borbo' za prevlado v slovenskih gorah konec 19. in začetku 20. stoletja. Slovensko planinsko društvo je odigralo pomembno vlogo pri krepitvi slovenske narodne zavesti.

Prihajaš s prostora, ki se nahaja na stiku treh pomembnih, ampak različnih kultur: slovanske, germanske in romanske ? kakšnih narodnosti turiste si že videla na poteh k Triglavu? Kaj, po tvojem mnenju, jih privlačuje?

Večinoma v hribe zahajajo 'alpski' narodi, predvsem Nemci in Avstrijci. V zadnjih letih se je povečalo tudi število planincev iz Češke, Madžarske, Slovaške in tudi Poljske. Sicer pa v naše gore zaidejo tudi drugi ljudje iz drugih držav, tudi bolj eksotičnih, kar zadeva hribe:) Težko bi rekla, kaj jih najbolj navdušuje. Mislim, da je to še dokaj neokrnjena narava, vendar mislim, da bi bilo to treba vprašati same turiste.

Če bi morala izbrati tri simbole za tipično slovenskost, kaj bi to bilo?

(Smeh) Vsekakor bi izpostavila marljivost Slovenk in Slovencev. Večinoma s(m)o pridni in delavni ljudje. Po drugi strani pa je negativna slovenska lastnost zavist ('foušija' po domače). Res pa je, da je sama odprtost ljudi odvisna tudi od same pokrajine. Bolj smo utesnjeni z naravnimi pregradami, bolj smo zaprti vase. Ampak, da vas ne prestrašim. To so morda najbolj stereotipne predstave o Slovencih, vendar se mi zdi, da, predvsem mladi, rušimo te predstave.

Po poklicu si novinarka, zanima pa te tudi fotografiranje, prav? Kakšna besedila pišeš, kakšna bi najraje pisala? Kaj najraje fotografiraš, lahko nekje pogledamo tvoje slike?

V novinarstvu sem se znašla po naključju, vendar moram priznati, da sem vesela tega 'naključja', saj se mi zdi, da mi je ta poklic pisan na kožo. Najraje pišem o športu. Lahko rečem, da je to tudi moja velika ljubezen, tako da imam to srečo, da združujem hobi in delo. Od novinarskih zvrsti mi je najljubša reportaža. Tudi nekateri intervjuji znajo biti zanimivi, vendar je tu že odvisno, kakšen je tvoj sogovornik.

Kar zadeva fotografiranje, sem bolj amaterka, fotografiram za svojo dušo. V fotografski objektiv poskušam ujeti predvsem detajle in lepote narave, ki me obdaja. Kompozicijsko morda nisem popolna, ampak menim, da je najboljši umetnik narava sama. Včasih, ko jo opazujem, mi jemlje dih z neverjetnimi potezami in barvnimi kombinacijami. Na meni je potem le to, da ta trenutek ujamem v fotografijo. Včasih uspe, včasih ne.

Najboljše mesto v Evropi po tvojem mnenju in zakaj tole, ne pa drugo?

Hmmm...vsak kraj ima nekaj, zaradi česar se ti vtisne v spomin. No, nekaterih se raje ne spominjam, vendar je teh bolj malo. Velik vtis je name naredil Pariz. Dokler nisem šla tja, sem bila nekoliko ravnodušna do tega mesta, ker je preveč skomercializiran. Ampak ko sem začutila njegovo energijo, preplet zgodovine in modernega, svobodnega duha, sem se zaljubila vanj. Kljub temu pa sem še vedno, kot pravimo, lokalpatriot in se vedno bolj navdušujem nad svojo okolico. Posebej bi izpostavila Bohinj. Zame ima čudovito energijo, všeč pa mi je predvsem zato, ker je še dokaj neokrnjen. Rada imam tudi morje. Predvsem obmorska mesteca na hrvaški obali. Skratka, če odštejem Pariz, so mi bolj všeč preprosti kraji in neokrnjena narava, kot pa neke komercialne masovke.

Najčudnejši dogodek v tvojem življenju, povezani s službo ali s konjički?

Uf, teh bi se našlo kar nekaj, vendar se zdaj ne morem spomniti nobenega. Pri svojem delu se srečujem z različnimi ljudmi; nekateri so name naredili močan vtis, spet z drugimi ne želim več imeti opravka. Ne prenašam vzvišenosti, nesramnosti in kritizerstva (torej žaljivih kritik brez argumentov). K sreči sem večinoma v stiku z ljudmi, ki me cenijo in so spoštljivi do mene in ki te prijazno sprejmejo ne glede na to, zakaj prideš k njim.

Imela bi kakšen nasvet za študente slaviste/sloveniste?

Če imate radi slovenščino, potem morate priti v Slovenijo, da jo boste imeli še rajši!

Najlepša hvala za pogovor!

Junij 2008