Jure Hafner

Wywiad z Robertem Kranjcem, słoweńskim skoczkiem narciarskim

Rozmawiałem ze skoczkiem narciarskim Robertem Kranjcem, naszym słoweńskim rekordzistą, który skoczył 229 m. Z Robim i jego żoną Špelą spotkaliśmy się w Rock Barze w Kranju. Rozmowa była naprawdę miła i w ogóle się nie zorientowałem, kiedy minęła godzina.

Na początku chciałem cię zapytać, kiedy zacząłeś się zajmować skokami narciarskimi i dlaczego właśnie nimi?
Skokami zacząłem się zajmować w 1991 roku, latem. W szkole podstawowej, kiedy mieliśmy testy, wysłali nam ulotki, na podstawie których określano, do jakich sportów się nadajemy. W ten sposób zapisałem się do szkoły skoków narciarskich. Niestety tamtego roku nie było zimy, więc zacząłem trenować dopiero latem. A zapisałem się z powodu przyjaciela Bine Norčiča, z którym przyjaźniłem się już w przedszkolu, a potem chodziliśmy też do tej samej szkoły podstawowej.

To znaczy, że na początku zdecydowałeś się na ten sport bardziej z powodu towarzystwa niż z powodu samych skoków narciarskich?
Tak.

Jakie wrażenie ma skoczek, kiedy przechodzi z mniejszych skoczni na większe i w końcu osiąga Velikankę w Planicy?
Z mniejszych skoczni na większe nie jest problemem. Natomiast pierwszemu skokowi na Velikance towarzyszy adrenalina, a kiedy jesteś tam pierwszy raz, obecna jest też odrobina strachu. Na samych zawodach podczas pierwszej serii również towarzyszy ci adrenalina, jednak jest nieco inaczej niż podczas pierwszego skoku na Velikance.

Czy dopada cię trema i przechodzą cię ciarki przy pierwszym skoku na Velikance?
Nie, nie, tego nie ma. Kiedy jesteś na szycie, czujesz przyspieszony puls, zapominasz o otoczeniu i nie słyszysz niczego wokół siebie, masz tyle roboty z samym sobą, że się uspokajasz, że niczego nie słyszysz. To jest adrenalina.
A wówczas, kiedy jesteś jeszcze młody i zaczynasz na 7-metrowej skoczni, chcesz osiągać coraz większe skocznie. Potem to zależy od charakteru człowieka, jedni bardzo się boją i wkrótce rezygnują, a innych bardzo to cieszy i chcą iść jak najszybciej do przodu. I wtedy nie ma problemów z przechodzeniem z 7-metrowej skoczni na większe. Dla mnie największym problemem było przejście z 90-metrowej skoczni w Planicy na 120-metrową.

Do ciebie należy słoweński rekord 229 metrów z Planicy. Sam wspiąłem się tylko do połowy rozbiegu i kiedy spojrzałem w dół, powiedziałem sobie: skoczkowie to szaleńcy! Wybijasz się przy prędkości około 100 km/h i później lecisz ileś metrów nad ziemią. Możesz opisać, co się dzieje z tobą podczas skoku, o czym myślisz podczas takiego skoku przepełnionego adrenaliną?
Kiedy jesteś na szczycie, jesteś skoncentrowany na znak trenera, kiedy ci „pomacha” i da sygnał do startu, i już masz w głowie to, co musisz zrobić. Potem masz tylko kilka setnych sekundy na wybicie się, wybijasz się, a potem już tylko słyszysz prędkość wiatru i powietrza, gdy lecisz. Później już tylko chwytasz powietrze i regulujesz oddech. Bardzo dużo zależy jeszcze od wiatru, od tego jak wieje.

Nie ma jakichś poruszających sytuacji?
Nie, nie ma, być może jakieś poruszające wydarzenia są tylko na 120-metrowej skoczni, kiedy występują jakieś straszne powiewy wiatru. Ale tak naprawdę loty są najbezpieczniejsze. Właściwie dlatego, że podczas lotów puszcza się skoczków tylko wtedy, jeżeli wiatr nie przekracza 1,5 m/s. To z powodu upadków i kontuzji, gdyż osiągamy prędkości nawet do 106 km/h.

I gdzie osiągasz tę prędkość, na progu skoczni?
Możesz osiągnąć ją w powietrzu. Ktoś, kto jest wyjątkowo agresywny i aerodynamiczny, może osiągnąć jeszcze większą prędkość, niż ta, o której mówimy. Tak że możesz przyspieszyć w samej fazie lotu. Po wybiciu ta prędkość się zmniejsza, później możesz przyspieszyć, a zanim wylądujesz, znów się otwierasz i w ten sposób zmniejszasz prędkość.

Sezon dla skoczków narciarskich jest wyjątkowo wyczerpujący, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Czy w ogóle masz czas, żeby trochę odetchnąć? Jak najłatwiej się rozluźniasz?
W czasie głównego sezonu zimowego jesteśmy w domu od poniedziałku do środy. Tak więc zazwyczaj w poniedziałek masz trening indywidualny, albo jesteś w domu w łóżku, albo robisz to, co ci pasuje. We wtorek jest trening według programu, w środę się wyjeżdża albo odbywa się jeszcze jeden programowy trening, w czwartek rano jest to samo. Te trzy dni wykorzystujesz tak, jak ci najlepiej pasuje. Raz w tygodniu idziemy z żoną na saunę, wiele czasu spędzamy razem. Bawię się, chociaż nie chodzę na nocne imprezy, tylko tyle, że człowiek się rozluźni i zapomni, że jest ciągle w biegu, gdyż te zawody weekendowe bardzo wyczerpują, w zasadzie mniej fizycznie, a bardziej psychicznie.

Więc da się też rozluźnić?
Tak, da się. Do domu wracamy w niedzielę w nocy albo w poniedziałek rano. Co innego dla normalnego człowieka. Nie wytrzyma 14 dni. Ale coś za coś. W końcu trenujemy na zimowe rozgrywki i tak trzeba. W weekend masz zawody, z tego żyjemy i tak to jest.

Skoki to sport pełen adrenaliny. Masz jeszcze jakieś hobby z wyjątkową dawką adrenaliny?
Kiedyś sporo jeździłem na rolkach na rampie, później zacząłem jeździć na rowerze. Później zostało mi to wszystko zabronione, wybrałem motor. Motor mam do dzisiaj, chociaż i tego mi zabroniono. Poza tym teraz gram w in-line hokej, a jak uda mi się zebrać ekipę, idę pograć w squash. A bieganie i cała reszta jest powiązana z moim sportem.

Czy macie w zespole jakiegoś psychologa, który pomaga wam przy tych wszystkich psychicznych obciążeniach?
Tak, związek narciarski przydzielił Mateja Stuška, z nim pracuję już jakieś 6-7 lat. W tym roku zdecydowałem, że także indywidualnie skorzystam z usług pana Brane Skubica, który mi pomagał w przygotowaniach, co sprawiło, że wyniki się polepszyły. Tak więc w tym roku także się zastanowię i najprawdopodobniej znów będę z nim współpracował.

Gdzie znajdujesz motywację, aby po każdym sezonie ponownie się zdecydować na dalsze skakanie?
Motywacją jest chęć bycia najlepszym, poprawienia swoich rezultatów i pokonania samego siebie.

Widziałeś wiele miejsc na świecie. Gdzie czułeś się najlepiej?
W zasadzie jest tak, że byłem wszędzie, a nie widziałem nic. Rano jedziemy na skocznię, gdzie trenujemy, po południu mamy trening. Tak jest, kiedy zawody są wieczorem. Później rano znów mamy trening wydolnościowy, po południu są kwalifikacje. Następnego dnia rano ćwiczymy kondycję, zazwyczaj na jakiejś siłowni, po południu są zawody, a następnego dnia ponownie są kwalifikacje do popołudniowych zawodów. W Finlandii byłem w trzech miejscach, ale w zasadzie nic nie widziałem, jedynie latem, jak jestem na szczycie wieży, widzę 100 km wokół, jeśli jest ładna pogoda. Ale zobaczyć świata się nie da. Jeśli chodzi o zimę, najbardziej podoba mi się w Polsce – Zakopane to niewątpliwie jedne z najładniejszych zawodów. Także turniej skandynawski potrafi być bardzo ładny, jeśli jest ładna pogoda, no i oczywiście nasza Planica, kiedy jesteśmy w domu. Jednak czasu na turystykę nie mamy, gdyż przyjeżdżamy w czwartek, w piątek trening, w sobotę zawody, w niedzielę zawody, a potem jedziemy do domu.

Sam wspomniałeś, że zawody w Zakopanem są dla ciebie jednymi z najulubieńszych! Jak je oceniasz i wszystko to, co się wokół nich dzieje w porównaniu do naszej Planicy?
Oni pierwsi zaczęli to robić w ten sposób, że mają jednego DJ-a, który motywuje widzów do dopingu. Podoba mi się to, że są „fair” i dopingują wszystkie reprezentacje. Także kiedy nas zapowiadają, wydaje mi się, że lubią nas bardziej, niż powiedzmy Austriaków, Niemców, Finów. Oczywiście tych lepszych, znane nazwiska, dopingują jeszcze mocniej. Ale nie jest tak, jak na przykład w Niemczech, gdzie dopingują tylko swoich. Również w Planicy tak nie jest, chociaż też dopingują wszystkich, miejsce jest naprawdę dobre, widzowie są dobrze ustawieni przy zeskoku, nie są rozproszeni, również organizacja jest wyjątkowo dobra.

A co sądzisz o Adamie Małyszu, biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce jest on wyjątkowo popularny?
Adama znam już od mojego pierwszego sezonu, kiedy zacząłem rywalizację w Pucharze Świata. To było w 2002 roku, gdy były Igrzyska Olimpijskie. Raz zapomniałem gogli, podczas zawodów w Willingen. Wtedy miałem gogle Carrera i Adam też miał takie. Poprosiłem trenera Matjaža Zupana, żeby poszedł zapytać wszystkie reprezentacje o jedne gogle. Niestety nikt nie miał zapasowych, więc nie mogliśmy ich pożyczyć. Jednak kiedy przyszedł do reprezentacji Polski, Adam Małysz dał mi swoje, on już wtedy miał gogle Carrera – Red bull, niebieskio-srebrne. Wiem, że wtedy prawie dostałem karę. Chodzi o to, że przedstawiciel Carrery mnie pytał, dlaczego noszę gogle Adama Małysza, więc powiedziałem mu, że jedynym człowiekiem, który mi mógł pożyczyć gogle, był on. I wtedy znalazł się w moim sercu... Miał już za sobą pierwsze zwycięstwo w generalnej klasyfikacji Pucharu Świata. I mogę się z nim porozumieć po słoweńsku, trochę wolniej, wstawię jakieś chorwackie, bośniackie słowa, on trochę wolniej mówi i się rozumiemy.
Żona Roberta, Špela: Tak, on naprawdę jest wspaniały, ja zawszę mu kibicuję, oczywiście Robiemu i naszym też, ale pierwszemu obcokrajowcowi, któremu kibicuję, jest Adam.

A co mógłbyś powiedzieć o stosunkach między samymi zawodnikami? Dobrze się ze sobą rozumiecie?
W Pucharze Świata atmosfera jest napięta, kiedy zaczyna się sezon. Później poszczególne reprezentacje się spotykają. Na przykład my i Francuzi czasem gramy w siatkówkę, czasem też Japończycy, przed zawodami zapraszamy także Szweda, który zazwyczaj jest jeden, bądź jest ich dwóch, żeby nie byli sami. Finowie też są w porządku. Norwegowie, Austriacy i Niemcy są natomiast bardziej dla siebie. A w Planicy wszyscy są na luzie i jest tak, jakbyśmy wszyscy byli jednym narodem. Czym innym jest zaś rywalizacja między Słoweńcami. To jest sport, musi być tak, żebyś mógł iść do przodu.

Ze względu na to, że w trakcie sezonu, a najprawdopodobniej także przed, musisz uważać na żywienie. Ale teraz możesz pozwolić sobie na trochę więcej smakołyków. Co najchętniej jesz w trakcie sezonu i po sezonie?
W rzeczywistości jest tak, że w kwestii żywienia muszę uważać, gdyż bardzo szybko wzrasta mi masa mięśniowa. Nawet teraz, kiedy jestem trochę mniej zajęty. Kiedy są zawody, momentalnie siłę zabiera mi to przygotowanie psychiczne. Teraz muszę biegać, gram in-line hokej, jeżdżę na rowerze, chodzę na spacery, każdego dnia muszę coś robić. Teraz, kiedy jestem wolny, po wysiłku sportowym chętnie wypiję jakieś piwko, bardzo to lubię. W trakcie sezonu piwa w ogóle nie piję i jak tylko przechodzę koło piwa, to już się lepiej czuję... Oczywiście żartuję... A jem w zasadzie to, co mi się podoba. Bardzo lubię morskie potrawy, makarony, mam też okresy, kiedy przez trzy dni jem tylko zupę, nic innego.

I wytrzymujesz tylko o zupie?
Tak, to dla mnie nie problem. Rano wychodzę z psem i bawię się z nim, trochę skaczę tu i tam, zrobię obiad dla Špeli, potem coś zjem, lecę na hokej albo idę na rower, a wieczorem spotykam się z przyjaciółmi, bo zimą nie mam na to czasu.

Tegoroczny sezon nie wyszedł ci dokładnie tak, jak planowałeś. Jaki masz cel na następny?
Teraz, kiedy wrócił Matjaž, mam nadzieję, że osiągnę cele, które sobie postawiłem w zeszłym roku i nie zrealizowałem ich w całości. W przyszłym roku są także Mistrzostwa Świata w Czechach. Mam tylko nadzieję, że osiągnę dobre rezultaty już latem. Zeszłego lata forma była katastrofalna, skoki do niczego i zima przyszła zbyt szybko. I to było także odbicie lata. Chwiałem się, osiągałem dobry wynik, a później znów się cofałem.

Robi, dziękuję i życzę wielu sukcesów w następnym sezonie. Wierzę, że także to ci się uda osiągnąć i już nie mogę się doczekać następnych zawodów w Planicy, gdzie każdego roku cieszą nas twoje wyjątkowe loty.

Tłum.: Tomasz Łukaszewicz

Kranj, kwiecień 2008

Jure Hafner

Intervju z Robertom Kranjcem, slovenskim smučarskim skakalcem

Pogovarjal sem se s smučarskim skakalcem Robertom Kranjcem, z našim slovenskim rekorderjem v smučarskih skokih z 229 m. Z Robijem in njegovo ženo Špelo smo se dobili v Rock baru v Kranju. Pogovor je bil res prijeten in sploh se nisem zavedel, ko je bila ena ura že mimo.

Najprej bi te rad vprašal, kdaj si se začel ukvarjati s smučarskimi skoki in zakaj ravno smučarski skoki?
Začel sem se ukvarjati s smučarskimi skoki v letu 1991, poleti. V osnovni šoli, ko smo imeli testiranje, so nam poslali letake, na podlagi katerih so nam predlagali za katere športe smo primerni. Tako sem se vpisal v smučarsko skakalno šolo. Žal tisto leto ni bilo zime, tako da sem začel trenirati šele poleti. Vpisal sem se pa zaradi prijatelja Bineta Norčiča, s katerim sem prijateljeval že v vrtcu in kasneje sva bila tudi na isti osnovni šoli.

Se pravi, si se na začetku bolj odločil za ta šport zaradi same druščine kot pa zaradi smučarskih skokov?
Ja.

Kakšen pa je občutek za skakalca, ko prehaja iz manjših skakalnic na večje in nazadnje na Velikanko v Planici?
Iz manjših skakalnic na večje to ni problem. Recimo za Velikanko pa je pri prvem skoku prisoten adrenalin, pa ko si prvič, je prisotnega še malo strahu. Na sami tekmi pri prvi seriji je ravno tako prisoten adrenalin, sicer pa je malce drugače kot pa prvi skok na Velikanki.

Pa te zvije trema in čutiš mravljince pri prvem skoku na Velikanki?
Ne, to ne. Ko si na vrhu, čutiš povečan pulz, pozabiš na okolico in ne slišiš nič okoli sebe, toliko imaš opravka sam s sabo, da se umiriš, da ne slišiš nič. To je adrenalin.
Takrat pa, ko si še mlad in začneš na 7m skakalnici, pa želiš napredovati na zmeraj večje skakalnice, potem pa je odvisno od karakterja človeka. Ene je zelo strah in kmalu nehajo, drugi pa se tega veselijo in želijo iti čim hitreje naprej. In potem tudi ni problemov s prehajanjem iz 7m skakalnice na večje. Zame je bil največji problem prehod iz planiške 90m skakalnice na 120m skakalnico.

Vemo da imaš v lasti slovenski državni rekord 229m iz Planice. Sam sem se povzpel samo do polovice zaletišča in ko sem pogledal dol, sem si rekel, skakalci ste norci! Odskočiš približno s 100km/h in potem letiš nekaj metrov nad tlemi. Lahko opišeš, kaj vse se dogaja s tabo med skokom, na kaj vse misliš med takim adrenalinskim skokom!
Ko si na vrhu si skoncentriran na znak trenerja, ko ti »pomaha« in ti da znak za štart. Potem imaš v glavi že to, kaj moraš narediti. Nato imaš samo nekaj tisočink časa za odskok, odskočiš, potem pa samo še slišiš hitrost vetra in zraka ko letiš, potem pa samo še loviš zrak in reguliraš. Veliko je še odvisno od vetra kako piha.

Ni pa kakšnih pretresljivih situacij?
Ne ni, edino mogoče kdaj so kakšni pretresljivi dogodki na 120m skakalnici, ko so kakšni stranski sunki vetra. Drugače pa so poleti najbolj varni. In sicer zato, ker na poletih ne upajo spuščati skakalcev, če je veter močnejši kot 1,5 m/s. To pa zaradi padcev in poškodb, ker dosežemo hitrost tudi do 106 km/h.

In kje dosežeš to hitrost, na odskočni mizi?
To lahko dosežeš v zraku. Kdor je izredno agresiven in aerodinamičen lahko doseže še večjo hitrost, kot je ta. Tako da lahko še pospešuješ v sami fazi leta. Po odskoku se ti hitrost zmanjša, potem pa lahko pospešuješ, preden pa doskočiš, pa se spet odpiraš in s tem zmanjšaš hitrost.

Sezona smučarskih skakalcev je izredno naporna, tako fizično kot psihično. Ali sploh imaš čas, da bi si malo oddahnil in kako se najlažje sprostiš?
Med glavno zimsko sezono smo doma, od ponedeljka do srede. Tako da imaš ponavadi v ponedeljek individualni trening, ali si doma v postelji ali pa narediš tisto, kar ti paše. V torek je trening po programu, v sredo se gre na pot ali pa je še trening po programu, v četrtek zjutraj isto. Te tri dni izkoristiš tako kot tebi najbolje ustreza. Enkrat na teden greva z ženo Špelo v savno, veliko časa preživiva skupaj. Zabavam se, sicer ne hodim ponočevati, ampak toliko, da se človek sprosti da pozabi da je v zagonu, ker te tekme čez vikend zelo izčrpajo, v bistvu ne tako fizično, ampak bolj psihično.

Se pravi, se da tudi sprostiti?
Ja da se. V nedeljo ponoči pridemo domov ali v ponedeljek zjutraj. Je drugače za normalnega človeka. Ne zdrži 14 dni. Ampak si vzameš v zakup. Konec koncev za zimo treniramo in si rečeš, da to spada zraven. Za vikend imaš tekmo in od tega mi živimo in to je to.

Glede na to, da so skoki izredno adrenalinski šport, imaš še kašen izredno adrenalinski hobi?
Včasih sem veliko rolal v rampi, kasneje sem se začel ukvarjati s kolesom. Kasneje, ko so mi vse to prepovedali, sem si izbral motor. Motor imam še danes, čeprav so mi tudi to prepovedali. Drugače pa sedaj igram in-line hokej, pa če kdaj dobim druščino grem igrati squash. Pač tek in pa vse ostalo kar zraven spada, pa je del športa.

Ali imate v ekipi tudi kakšnega športnega psihologa, da vam pomaga pri vseh teh psiholoških pritiskih?
Ja, smučarska zveza je dodelila Mateja Stuška, z njim sem delal do sedaj dobrih 6, 7 let. Lani sem se odločil, da vzamem tudi individualno gospoda Braneta Skubica, ki mi je pomagal pri pripravah in tudi rezultati so šli na bolje, tako da bom za letos tudi razmislil in najbrž bom ponovno sodeloval z njim.

Kje pa najdeš motivacijo, da se po vsaki sezoni znova odločiš, da boš še tekmoval?
Motivacija je biti najboljši, preseči svoje rezultate in samega sebe.

Videl si že ogromno sveta, kje si se pa najbolje počutil?
V bistvu je tako, bil sem povsod, videl pa nisem nič. Mi gremo zjutraj na skakalnico, kjer treniramo, popoldne imamo trening. Na primer, da je tekma zvečer. Potem imamo zjutraj trening za kondicijo, popoldne so kvalifikacije. Naslednji dan imamo zjutraj kondicijo, ponavadi v kakšni telovadnici, popoldne je tekma in drugi dan zjutraj imaš ponovno kvalifikacije za popoldansko tekmo, tako da nimaš časa za turizem. Na finskem sem bil recimo v treh krajih, ampak je nisem v bistvu nič videl, edino poleti, ko sem na vrhu stolpa, vidim 100km okoli, če je lepo vreme. Da pa bi videl veliko sveta, pa ne drži. Če pa pogledam zimo, mi je najbolj všeč na Poljskem – Zakopane, je sigurno ena najlepših tekem, pa skandinavska turneja zna biti zelo lepa, če je lepo vreme, pa seveda naša Planica, ko smo doma. Drugače pa časa za turizem nimamo, ker pridemo v četrtek, petek je trening, sobota je tekma, v nedeljo je tekma, potem pa gremo domov.

Sam si omenil, da ti je tekma v Zakopaneh ena najljubših! Kakšna se ti zdi tekma, če jo primerjaš z našo Planico in vse, kar se dogaja zraven same tekme?
Oni so prvi začeli s tem, da imajo enega DJ-a, ki zmotivira gledalce, da navijajo. Všeč mi je to, da so »fer« in navijajo za vse reprezentance. Tudi ko nas napovejo, se mi zdi da nas imajo kar rajši, kot pa recimo Avstrijce, Nemce, Fince. Sigurno pa za ta boljša, zveneča imena še bolj navijajo. Ni pa tako kot je v Nemčiji, ko navijajo samo za svoje. Tudi v Planici ni tako, čeprav isto navijajo za vse, njihov ambient je res dober, gledalci so lepo postavljeni v doskočišču, niso razpršeni, tudi organizacija je izredno dobra.

Kakšno pa je tvoje mnenje o Adamu Malyszu, glede na to, da je na Poljskem izredno priljubljen?
Adama poznam že od moje prve sezone, ko sem začel tekmovati v svetovnem pokalu. To je bilo leta 2002, ko so bile olimpijske igre. Enkrat sem pozabil očala, na tekmi v Wilingenu. Takrat sem imel očala Carrera in tudi Adam je imel očala Carrera. Prosil sem trenerja Matjaža Zupana, da gre poprosit vse reprezentance za ena očala. Žal pa nihče ni imel rezerve tako da si nismo mogli sposoditi očal. Vendar, ko je prišel do Poljske reprezentance, mi je Adam Malysz dal svoja očala, on je imel že takrat očala Carrera – Red bull, so pa take malce modre in srebrne. Vem, da sem takrat skoraj dobil kazen. Zastopnik od Carrere me je vprašal, zakaj nosim očala od Adama Malysza, pa sem mu povedal, da edini človek, ki mi je lahko posodil očala pred tekmo je bil on. In takrat mi je prirasel k srcu. Imel je za sabo že prvo zmago v skupnem seštevku svetovnega pokala. In jaz se lahko z njim pogovarjam slovensko, malce bolj počasi, vržem vmes kakšne hrvaške, bosanske črke, on pa malo bolj počasi govori, pa se razumeva.
Robertova žena Špela: Ja, on je res car, jaz zmeraj navijam za njega, sicer seveda za Robija in za naše tudi, ampak ta prvi tujec za katerega navijam je Adam.

Kaj pa bi lahko rekel o odnosu med samimi tekmovalci? Se dobro ujamete med seboj?
V svetovnem pokalu je ozračje napeto, ko se začne sezona. Vmes se posamezne reprezentance dobimo. Recimo mi in Francozi gremo kdaj igrati odbojko, pa včasih z Japonci, pokličemo tudi Šveda, ker je ponavadi eden, ali pa dva, pred tekmo, toliko da niso sami. Finci so tudi v redu. Norvežani, Avstrijci in Nemci so pa itak bolj zase. V Planici pa je vse sproščeno in je tako kot da smo vsi ena nacija. Drugače je pa rivalstvo tudi med Slovenci. To je del športa, to mora biti, da lahko napreduješ.

Glede na to, da moraš med sezono in najbrž tudi pred njo, paziti na prehrano, si lahko sedaj privoščiš malce več dobrot. Kaj pa najraje poješ med sezono in sedaj po sezoni?
V bistvu je tako, da moram glede prehrane kar paziti, ker se mi zelo hitro mišična masa dviguje. Sploh sedaj, ko sem malce bolj prost. Ko so tekme ti precej moči pobere ta psihološka pripravljenost. Zdaj moram teči, igram in-line hokej, kolesarim, hodim okoli, tako da moram vsak dan nekaj početi. Sedaj ko sem prost, po športu rad spijem kakšen »pir«, mi zelo paše. Med sezono v bistvu piva sploh ne pijem, ko grem samo mimo piva sem kakor kvas, malce heca. Jem pa v bistvu kakor mi paše. Zelo rad imam morsko hrano, testenine, imam pa tudi obdobje, ko tri dni jem samo »župo«, nič drugega.

Pa zdržiš samo od juhe?
Ja to mi ni problem. Zjutraj psa ven peljem, se itak zamotim, pa malo okoli skačem, skuham kosilo za Špelo, potem nekaj pojem, letim na hokej ali pa na kolo, zvečer pa sem s prijatelji, ker čez zimo nimam časa.

Letos se ti sezona ni ravno izšla po vseh načrtih. Kakšen imaš cilj za naslednjo sezono?
Sedaj ko se je vrnil Matjaž, upam da bom dosegel cilje, ki sem si jih že lani postavil in jih nisem v celoti dosegel. Drugo leto je tudi svetovno prvenstvo na Češkem. Ne vem, jaz samo upam da bom pokazal rezultate že poleti, ker lani poleti je bila forma katastrofalna, skoki zanič in zima je bila prehitro tukaj. In to je bil tudi odraz poletja. Lovil sem se, pa sem naredil že dober rezultat in sem kasneje spet nazadoval.

Robi hvala in veliko uspeha v naslednji sezoni in verjamem, da ti bo to tudi uspelo. Veselim pa se že naslednje prireditve v Planici, kjer nas razveseljuješ prav vsako leto z izrednimi poleti.

Kranj, april 2008