Anna Mackiewicz

Wywiad z Ženją Leiler, słoweńską dziennikarką

Dlaczego postanowiła Pani pisać sprawozdania z wydarzeń kulturalnych, komentarze i eseje? Nie interesował Pani nigdy inny rodzaj dziennikarstwa?

Nie zaliczam się do tych ludzi, którzy sobie kiedyś powiedzieli, „kiedy będę duża, zostanę dziennikarzem”. Ale kiedy pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku niejako z przypadku napisałam swój pierwszy artykuł dziennikarski, najpierw dla Mladiny, później dla Radia Študent i Tribuny – to były media, które w owym czasie niejako rekrutowały młodych pisarzy – pozostałam w dziennikarstwie. Pisanie o kulturze było jakby samo z siebie czymś oczywistym. Studiowałam literaturę porównawczą i filozofię, więc jeszcze w czasie studiów pisałam recenzje literackie dla miesięcznika Literatura, a potem także recenzje teatralne i taneczne, a w jeszcze późniejszym czasie i filmowe. Od zawsze interesowały mnie najróżniejsze społeczne zjawiska, które z tego lub innego powodu ciążyły właśnie ku kulturze i sztuce.

Pani eseje są bardzo różnorodne tematycznie. Skąd czerpie Pani inspirację do ich pisania?

Tematy do pisania swoich „esejów”, jak je pani nazywa, czerpię z najróżniejszych wydarzeń, które przynosi czas. Wielokrotnie dostrzegam je gdzieś na peryferiach, tam, gdzie zazwyczaj reflektory mediów nie są skierowane, a jeśli nawet świecą to zasadniczo słabiej.

Gdzie według Pani leżą granice wolności prasy? Jakie jest według Pani największe dziennikarskie przewinienie?

To pytanie jest na pewno jednym z najtrudniejszych pytań zawodu dziennikarskiego czy też jego etyki. Pytanie o wolność słowa jest jednocześnie pytaniem o społeczną odpowiedzialność samego dziennikarstwa. Ta odpowiedzialność wymaga nie tylko poszanowania wartości demokratycznych, ale także ich pogłębienia i działania w zgodzie z nimi. Zazwyczaj granice wolności jednostki są tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby, tak więc moja wolność nie może ograniczać pani wolności. Ale co, jeśli pani wolność zacznie zagrażać mojej? Chcę powiedzieć, że odpowiedź na pani pytanie nie jest prosta, niektórych zasad jednak nie można złamać: odpowiedzialna wolność wypowiedzi nie może być kłamstwem, konstrukcją, obrazą, wezwaniem do jakichkolwiek objawów nietolerancji, instrumentem reklamy, celowym wprowadzaniem w błąd, ukrywaniem niektórych faktów, itd. Tu nie chodzi tylko o „wykroczenie”, tu chodzi o rażące i niedopuszczalne łamanie praw etyki dziennikarskiej.

Od 10 lat zdaje Pani sprawozdania z festiwalów filmowych. Czy po tym czasie jest jeszcze coś Panią w stanie zaskoczyć w kinie?

Może wyda się to nieco nienaturalne, jednak powiem tak: to, co mnie ciągle na nowo zadziwia fakt, że gdy chwilę przed samym seansem w sali gasną światła, wciąż jeszcze przeżywam jak jakąś wielką tajemnicę. Komfort pokoju dziennego nie może mi w żadnym stopniu zastąpić obejrzenia filmu w kinie, gdyż tylko na wielkim ekranie film, zarówno dobry jak i słaby, tak naprawdę żyje prawdziwym filmowym życiem. I, tak, wciąż jeszcze film może mnie wprowadzić w stan słodkiego duchowego zmieszania, wciąż jeszcze może mnie pochłonąć.

Który z filmów ceni Pani najbardziej i dlaczego?

Nie mam specjalnej listy „top 10” i to nie tylko dlatego, że widziałam już za dużo filmów, ale dlatego, że taka gradacja mi nie odpowiada, zwłaszcza wtedy, gdy się tyczy sztuki. Oczywiście istnieje lista filmów, a może lepiej powiedzieć, autorów, dzięki którym jako licealistka, a później studentka, ukształtowałam swój stosunek do filmów i nie tylko do nich. Są to autorzy, których dzieła wyświetlane są przede wszystkim w kinotekach albo w późnych godzinach nocnych w telewizji. Ale istnieje także duża liczba filmów, wobec których byłam obojętna, oglądając je pierwszy raz, a które za drugim razem mnie zachwyciły. I oczywiście na odwrót. To jest podobnie jak z książkami – niektóre czytamy wielokrotnie, inne odkładamy na półkę po paru stronach, a jeszcze inne tylko przeglądamy. Ten wybór jest oczywiście bardzo prywatną sprawą.

W tym roku wydano zbiór Pani esejów, komentarzy i kolumn – Zapisi in zapiki. Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się innej pozycji Pani autorstwa?

W najbliższym czasie nie. A w trochę odleglejszym...

Dziękuję za rozmowę.

Kwiecień 2009

Anna Mackiewicz

Intervju z Ženjo Leiler, slovensko novinarko

Zakaj ste se odločili za pisanje poročil s kulturnih dogodkov, komentarjev in esejev? Ali Vas niso zanimale druge zvrsti novinarstva?

Nisem med tistimi, ki so si rekli, »ko bom velik, bom novinar«. A ko sem konec osemdesetih let prejšnjega stoletja nekako po naključju napisala svoj prvi novinarski članek, najprej za Mladino, potem za Radio Študent in Tribuno - to so bili mediji, ki so v tistem času nekako rekrutirali mlajše pisce - sem v novinarstvu tudi ostala. Pisanje o kulturi je bilo nekako samo po sebi umevno. Študirala sem primerjalno književnost in filozofijo, tako da sem za literarni mesečnik Literatura že med študijem pisala literarne ocene, kasneje tudi gledališke in plesne, še kasneje filmske. Ves čas pa so me zanimali najrazličnejši družbeni fenomeni, ki so zaradi tega ali onega gravitirali prav k polju kulture in umetnosti.

Vaši eseji so zelo različni glede tematike – iz česa črpate inspiracijo za pisanje?

Tematiko mojih »esejev«, kot jim pravite, poganjajo najrazličnejši dogodki, kakor jih naplavlja čas. Velikokrat jih opazim na obrobju, kamor običajno medijske luči ne svetijo ali svetijo bistveno manj kot na druge.

Kje po Vašem mnenju so meje svobode tiska? Kateri je za Vas največji novinarski prestopek?

To vprašanje je gotovo eno nakompleksnejših vprašanj novinarskega poklica oziroma njegove etike. Vprašanje novinarske svobode je vedno tudi vprašanje družbene odgovornosti novinarstva samega. Ta odgovornost zahteva ne le spoštovanje, ampak tudi ponotranjenje demokratičnih vrednot in delovanje v skladu z njimi. Načeloma so meje posameznikove svobode tam, kjer se začne svoboda drugega, torej moja svoboda ne sme ogrožati vaše. A kaj, če vaša začne ogrožati mojo? Hočem reči, da odgovor na vaše vprašanje ni enostaven, nekaj pravil pa vseeno ni mogoče kršiti: odgovorna svoboda govora pač ne more biti laž, konstrukcija, žaljenje, pozivanje h kakršnikoli obliki nestrpnosti, instrument oglaševanja, namerno zavajanje, prikrivanje nekaterih dejstev itn. Tu ne gre le za »prestopke«, tu gre za grobo in nedopustno kršenje novinarske etike.

Od desetletja poročate s filmskih festivalov. Ali po tem času je še nekaj, kar Vas lahko začudi v kinu?

Morda se bo slišalo malce nenavadno, pa vendar: tisto, kar me res vsakič znova začudi, je dejstvo, da trenutek, ko se v kinodvorani tik pred začetkom projekcije ugasnejo luči, še vedno doživljam kot neko veliko skrivnost. Udobje domače dnevne sobe mi nikakor ne more nadomestiti ogleda filma v kinu, ker šele na velikem platnu film – slab ali dober – sploh zares živi filmsko življenje. In, ja, še vedno me lahko film spravi v stanje sladke zmedenosti, še vedno me lahko povsem posrka.

Kateri film cenite najvišje in zakaj?

Nimam osebne »top 10« lestvice; ne le zato, ker sem zanjo videla čisto preveč filmov, ampak ker mi taka merjenja, vsaj kar se tiče umetnosti, niso bila nikoli blizu. Seveda obstaja seznam filmov, še bolje, avtorjev - ki so, še kot gimnazijki in kasneje študentki - gotovo oblikovali moj odnos do filma in še česa drugega – vrtijo jih predvsem v kinotekah ali poznih nočnih terminih na televiziji. A obstaja tudi veliko število filmov, ob katerih sem bila, ko sem jih videla prvič, ravnodušna, drugič pa so me navdušili. In seveda obratno. To je podobno kot s knjigami, nekatere jemljemo roke večkrat, druge odložimo po nekaj straneh, tretje le prelistamo. Ta izbor pa je seveda zelo intimen.

Letos je bila izdana zbirka Vaših komentarjev, esejev in kolumn – „Zapisi in zapiki”. Ali lahko v najbližem času pričakujemo kakšno drugo knjigo?

V najkrajšem času ne. V malo daljšem pa ....

Hvala za pogovor.

April 2009