Gorazd Trušnovec

Recenzja filmu Spięcia

W centrum opowieści tworzących treść Spięć znajdują się trzej mężczyźni: bezwzględny yuppie (Sebastijan Cavazza), który w wyniku wypadku drogowego zostaje inwalidą, rozwiedziony tłumacz (Jernej Šugman), który poprzez nieszczęśliwy przypadek traci dziecko oraz samotny kierowca autobusu (Grega Zorc), który czekając na pętli znajduje niemowlę. Ale tak naprawdę historie te łączy kobieta (Tjaša Železnik), która jest równocześnie atrakcyjną lekarką i opiekunką inwalidy - Ajdą, ciężarną pracownicą stacji benzynowej - Nežą oraz bezdomną Olgą, która w rozpaczy porzuca swoje dziecko.

„To ostatni przystanek”, słyszymy na samym początku, ale już kilka kadrów dalej staje się oczywiste, że tak naprawdę chodzi rondo, wciągające widza i bohaterów w nowy cykl życia, co jest w filmie wspaniale pokazane za pomocą retrospekcji. Na Spięcia składają się kontrasty: mężczyzna i kobieta, spotkania i rozłąki, przypadek i zamiar, wina i nieszczęście, poczęcie i śmierć. Mimo że obciążenie filmu zbytnią ilością symboli i znaczeń zazwyczaj nie jest najlepszym posunięciem, autor przez cały czas w pełni panuje nad sposobem wyrazu. I choć nasycenie przypadkami losowymi i zagęszczenie ekstremalnych sytuacji życiowych spycha opowieść ku granicy prawdopodobieństwa, to jednak wciąż film ratuje minimalistyczny dystans.

Ze względu na niełatwy i przepełniony uczuciami temat, filmowi dobrze służy brak histerycznych wybuchów aktorów. Spięcia pozostawią w pamięci wyjątkowe kreacje aktorskie. Obok zawsze wspaniałych Jerneja Šugmana i Gregi Zorca odkryciem są również epizodyczne role Matiji Vastla, Vita Taufera i Uroša Smoleja. Sześciominutowy dialog w samochodzie między ojcem i synem Cavazza jest równie wyborny jak ten z filmu Na luzie. I jeżeli Tjaša Železnik w potrójnej roli wydaje się na pierwszy rzut oka nie do końca uzasadnionym kaprysem, zdolności aktorskie pozwalają jej całkowicie przeobrazić się w kobiety trzech warstw, sposobów życia oraz wrażliwości.

Nasuwa się porównanie do spotykających się i przypadkiem przechodzących do życia innych, piętnastu mniej lub bardziej głównych postaci u Altmana, do którego odwołuje się już sam tytuł filmu (Krótkie cięcia względnie Krótkie opowieści). Spięcia mają podobną strukturę, ciężar i dynamikę stosunków winy jak oskarowe Miasto gniewu w reżyserii Paula Haggisa, albo też jak ostanie dwa filmy Iñárritu 21 gramów oraz Babilon. Oznacza to, że autor jest w pewien sposób w kontakcie ze światowymi trendami. Wszystko jest i wszyscy jesteśmy powiązani. Niestety Spięcia mają również wady wymienionych dzieł, jako że w istocie mowa jest przecież o pokazanej w lekko wzniosłej atmosferze złożonej układance, w której od kadru do kadru wszystko staje się coraz ważniejsze i przekazuje coraz więcej znaczeń, co może na końcu wydawać się trochę dydaktyczne. Mimo wszystko jednak film w ambitny sposób mówi o problemach w komunikowaniu się, o spięciach między ludźmi, o tańcu życia i śmierci oraz przejmowaniu odpowiedzialności, o zawsze aktualnych tematach, umieszczonych tutaj w naszych czasach.

Ekipa pod kierownictwem Janeza Lapajne i dyrektora fotografii Mateja Križrika wykonała wspaniałą pracę - wszystko od początku do końca jest składne, co przy wizualnie i techniczne przeczyszczonej, strukturalnie zaś skomplikowanej pracy jest jeszcze większym osiągnięciem. Wszystko jest wykonane z perfekcją i wyczuciem rytmu opowieści, które na początku intensywnie przeskakują w czasie, aż do około dwudziestej minuty filmu, kiedy to wraz z pierwszymi tonami kameralnej muzyki skrzypcowej historie zaczynają się ładnie komponować. Trudno jest stwierdzić, ile przy tym wszystkim było improwizacji, bowiem rezultat okazuje się skrupulatnie zaplanowany. W odróżnieniu od innych krajowych autorów, którzy z silnej miłości do filmu, czekając na państową mannę z nieba nie robią nic innego oprócz marudzenia, obrażania i intrygowania, Janez Lapajne zebrał ekipę, chwycił kamerę HD, robił i robił próby, i za 35 mln, co stanowi 1/8 budżetu przeciętnego słoweńskiego filmu (lub 115 mln, jeśli teoretycznie podliczymy zaksięgowane koszty i ograniczone honoraria), nakręcił i wprowadził do kin film pełnometrażowy, który wygląda, słucha się go i odczuwa lepiej niż zwykły film krajowy, nakręcony za dziesięć razy większą kwotę. Czapki z głów.

Tłum.: Justyna Żuk

Gorazd Trušnovec

Recenzija filma Kratki stiki

V središču zgodb, ki tvorijo osnovo Kratkih stikov, so trije moški: brezobzirni japi (Sebastijan Cavazza), ki postane zaradi prometne nesreče invalid, ločeni prevajalec (Jernej Šugman), ki po nesrečnem naključju izgubi otroka ter osamljeni šofer avtobusa (Grega Zorc), ki med čakanjem na obračališču najde dojenčka. A dejansko zgodbe usodno povezuje ženska (Tjaša Železnik), ki je hkrati privlačna zdravnica in invalidova tolažnica Ajda, noseča uslužbenka bencinske postaje Neža in klošarka Olga, ki je v obupu zavrgla otroka.

»Na zadnji postaji smo,« se sliši čisto na začetku, a že nekaj kadrov pozneje je očitno, da gre v resnici za krožišče, ki gledalca in junake zapelje v nov cikel življenja, kar v retrospektivi čudovito povzema cel film. Kratki stiki so sestavljeni iz dvojnosti: moški in ženska, srečanja in ločitve, naključje in naklep, krivda in nesreča, spočetje in smrt. Čeprav preobloženost s simboli in pomeni na filmu praviloma ne deluje najbolje, avtor ves čas suvereno obvladuje izraz. Nasičenost z usodnimi dogodki in zgoščevanje ekstremnih življenjskih situacij sicer potiskajo pripoved proti meji verjetnosti, vendar film vsakič znova reši minimalistična zadržanost.

Glede na zahtevno in čustveno intenzivno snov vsekakor prija odsotnost histeričnih igralskih izbruhov. Kratki stiki bodo ostali v spominu po odličnih igralskih kreacijah. Poleg zmeraj odličnih Jerneja Šugmana in Grege Zorca so odkritje tudi epizodne vloge Matije Vastla, Vita Tauferja in Uroša Smoleja. Šestminutni dialog med očetom in sinom Cavazza v avtu je že enako antologijski kot tisti iz filma V leru. In če se zdi Tjaša Železnik v trojni vlogi na prvi pogled ne povsem utemeljena kaprica, se ji uspe igralsko popolnoma preobraziti v ženske treh slojev, načinov življenja in čustvovanja.

Ob altmanovskem ansamblu petnajstih bolj ali manj glavnih likov, ki se srečujejo in nevede prehajajo v življenja drugih, na katerega se sklicuje že z naslovom filma (Kratki rezi oz. Kratke zgodbe) imajo Kratki stiki podobno strukturo, težo in dinamiko krivdnih razmerij kot oskarjevska Usodna nesreča (Crash) režiserja Paula Haggisa ali pa kot zadnja dva Iñárritujeva filma, 21 Gramov ter Babilon. Kar pomeni, da je avtor še kako v stiku s svetovnimi trendi. Vse je in vsi smo povezani. Žal pa nosijo Kratki stiki s sabo tudi slabosti omenjenih del, saj gre v bistvu za sofisticirano sestavljanko rahlo privzdignjene atmosfere, v kateri postaja vse iz kadra v kader vedno bolj pomembno in sporočilno, kar lahko deluje na koncu nekoliko didaktično. A vseeno, film na ambiciozen način spregovori o komunikacijskih zadregah, o človeških kratkih stikih, plesu življenja in smrti in sprejemanju odgovornosti, o večno aktualnih temah, postavljenih v naš čas tukaj.

Ekipa pod taktirko Janeza Lapajneta in direktorja fotografije Mateja Križnika je opravila odlično delo, saj je vse skladno od začetka do konca, kar je pri vizualno in tehnično prečiščenem, strukturno pa zapletenem delu še poseben podvig. Vse je izpeljano s perfekcijo in smislom za ritem pripovedi, ki vsaj v začetku intenzivno skačejo v času, dokler se ne začnejo – skupaj s prvimi toni komorne godalne glasbe proti dvajseti minuti zgodbe lepo sestavljati. Težko je ugotoviti, koliko je bilo pri vsem skupaj improvizacije, saj se zdi rezultat skrbno načrtovan. Za razliko od drugih domačih avtorjev, ki iz silne ljubezni do filma med čakanjem na državno mano ne počnejo drugega kot da jamrajo, žalijo in rovarijo je Janez Lapajne zbral ekipo, vzel HD kamero, še in še vadil in za 35 milijonov, kar je osmina proračuna običajnega slovenskega filma (oziroma 115, če v teoriji seštejemo evidentirane stroške in reducirane honorarje) posnel in spravil v kino celovečerec, ki je videti, slišati in čutiti celo boljše kot primerljivi domači filmi, posneti za desetkrat več denarja. Kapo dol.