Biedak i lis

Był sobie raz biedak. Ponieważ nie miał w domu nic do jedzenia, poszedł do lasu, by tam znaleźć coś do swych głodnych ust. Chodząc po lesie, podszedł do wąwozu i usłyszał smutny jęk.
- Ojej, ojej, ojej!
Biedak spojrzał i zobaczył na dnie wąwozu kamień. Spod kamienia dochodziły jęki. Schylił się i odsunął kamień, a w tym momencie z dołka spod kamienia wyskoczyła żmija i owinęła się biedakowi wokół szyi.
- Och, jaka jestem głodna! – powiedziała żmija. – Zaraz cię zjem!
- Uratowałem cię od śmierci, a ty chcesz mnie za to zjeść. Jaka twoja wdzięczność? Chodźmy poszukać sędziego, niech on stwierdzi, czy masz do tego prawo.
Żmija się zgodziła i poszli na łąkę, gdzie pasł się stary koń. Biedak rzekł do konia:
- Ocaliłem żmiję od śmierci, a ona chce mnie zjeść. Osądź, przyjacielu, czy to słuszne, czy nie.
- Nie znam praw – powiedział koń. – Też sam szukam godziwego sędziego. Spójrzcie: kiedy byłem młody, dawali mi owies i wodę, a teraz, kiedy się postarzałem, odstawili mnie na tę pustą łąkę. Jutro przyjdzie rzeźnik, ubije mnie, zedrze ze mnie skórę, a mięso sprzeda. Jak sądzicie, czy to sprawiedliwe?
Biedak i żmija poszli wtedy dalej i doszli do drugiej łąki, na której pasł się stary wół. Biedak rzekł do niego:
- Ocaliłem żmiję od śmierci, a ona teraz chce mnie zjeść. Osądź, przyjacielu, czy to słuszne, czy nie.
- Nie znam praw – powiedział wół. – Ja też szukam godziwego sędziego. Spójrzcie: jak byłem młody, karmili mnie sianem, a teraz na stare lata odstawili mnie na tę pustą łąkę. Jutro przyjdzie rzeźnik, ubije mnie, zedrze ze mnie skórę, a mięso sprzeda. Jak sądzicie, czy to sprawiedliwe?
Znowu poszli dalej, szukać trzeciego sędziego. Znaleźli lisicę i biedak poskarżył jej się:
- Ocaliłem żmiję od śmierci, a ona teraz chce mnie zjeść. Osądź, lisico, czy to sprawiedliwe, czy nie?
- Osądzę – powiedziała lisica. – Jednak najpierw muszę zobaczyć miejsce, gdzie to się wydarzyło.
Udali się więc z powrotem do wąwozu. Lisica nakazała żmii, aby ta pokazała, jak wyszła z dołka. Żmija zeskoczyła więc biedakowi z szyi, schowała się do dołka i powiedziała:
- Tu byłam!
Wtedy lisica dała znak biedakowi i ten szybko przykrył kamieniem na dołek ze żmiją. Był uratowany.

Źródło: Pavle Rožnik, Slepi Bratec. Prekmurske ljudske pripovedi, Mladinska knjiga, Ljubljana 1981

Tłum.: Tatiana Cichocka

Siromak in lisica

živel je siromak. Ker ni imel doma nobene hrane, je šel v gozd, morda bi tam kaj našel za lačna usta. Hodi po gozdu in pride do grabe, kjer sliši žalostno stokanje:
„Joj, joj, joj!”
Siromak pogleda in vidi na dnu grabe kamen. Izpod kamna je prihajalo stokanje. Skloni se in odstrani kamen, toda v tistem trenutku skoči iz luknje pod kamnom kača in se ovije siromaku okrog vratu.
„Joj, kako sem lačna!” reče kača. „Takoj te požrem!”
„Rešil sem te smrti, ti pa me hočeš zato požreti. Kakšna hvaležnost pa je to? Pojdiva iskat sodnika, naj on razsodi, če imaš prav.”
Kača je privolila in prišla sta na travnik, kjer se je pasel stari konj. Siromak reče konju:
„Rešil sem kačo smrti, ona pa me hoče požreti. Sodi, prijatelj, ali je to prav ali ne.”
„Ne poznam zakonov,” pravi konj. „Tudi sam iščem pravičnego sodnika. Poglejta mene: ko sem bil mlad, so mi dajali oves in vodo, zdaj, ko sem ostarel, pa so me spodili na ta pusti travnik. Jutro pride puc, me ubije in oguli kožo, meso pa zakoplje. Sodita, je to pravica?”
Siromak in kača gresta naprej in prideta do drugega travnika, kjer se je pasel star vol. Siromak mu reče:
„Rešil sem kačo smrti, ona pa me hoče sedaj požreti. Sodi, prijatelj, je to prav ali ne.”
„Ne poznam zakonov,” reče vol. „Tudi jaz iščem pravičnego sodnika. Poglejta mene: bil sem mlad in hranili so me s senom, sedaj na stare dni pa so me spodili na ta pusti travnik. Jutri pride mesar, me zakolje, oguli kožo, meso pa proda. Sodita, je to pravica?”
Spet gresta naprej, iskat tretjega sodnika. Najdeta lisico in siromak ji potoži:
„Rešil sem kačo smrti, ona pa me hoče sedaj požreti. Sodi, lisica, je to prav ali ne?”
„Sodila bom,” je rekla lisica, „vendar moram prej videti tisto mesto, kjer sta se našla.”
Gredo nazaj do grabe. Lisica zapove kači, naj pokaže, kako je prišla iz luknje. Kača res skoči siromaku z vratu, se skrije v luknjo in reče:
„Tu sem bila!”
Lisica je sedaj namignila siromaku in on je takoj položil kamen na kačjo luknjo. Bil je rešen.

Vir: Pavle Rožnik, Slepi Bratec. Prekmurske ljudske pripovedi, Mladinska knjiga, Ljubljana 1981