Stefan poszedł z krową na targ

W górach, nad Goricą, w pewnej wsi mieszkali Stefan i Ewa. Pewnego dnia Ewa powiedziała mężowi:
- Za kilka dni będzie w Sobocie targ Miklawa. Weź naszą Szekę na targ i tam ją sprzedaj.
Krowa Stefana była stara i wychudzona. Była nieprzydatna jak stary kilof, a żebra jej wystawały spod skóry.
Stefan przyjechał z nią na targ i zaczął krzyczeć:
- Kupcie, kupcie krowę. Nie jest warta złamanego grosza, nie daje mleka, nie wyda na świat już cieląt, ale jest na sprzedaż.
Tak oto Stefan chwalił swoją krowę. Nie kłamał, ponieważ kłamstwo wydawało mu się ohydne.
Kupcy go słyszeli i śmiali się z niego. Krzyczał i proponował, ale jego krowy nikt nie chciał oglądać.
Zatrzymał się przy nim kupiec i wyszeptał mu na ucho:
- Czyś ty normalny? Człowiek musi swój towar chwalić, jeśli chce go sprzedać. Daj Szekę, pokażę ci, jak się handluję. Idź w tym czasie do restauracji, aby kupcy nie wiedzieli, czyja jest krowa.
Oddał mu krowę i odszedł, kupiec poszedł na drugi koniec targu i zaczął krzyczeć:
- Kupcie, kupcie krowę! Takiej dobrej krowy nigdzie nie dostaniecie. Jej mleko jest najlepsze, daje go 10 litrów dziennie. Cielę rodzi każdego lata, także tego lata się ocieli.
Wkrótce kupiec zgromadził wokół siebie mnóstwo zainteresowanych. Wszyscy chcieli wiedzieć ile kosztuje krowa.
Zanim powiedział cenę obok niego stanął Stefan i krzyknął:
- Skoro moja Szeka jest rzeczywiście taka wspaniała, jak twierdzisz, to w ogóle nie jest na sprzedaż!
Wziął Szekę od zaskoczonego kupca i poszedł z nią do domu.

Źródło: Rožnik, Pavel: Slepi bratec. Prekmurske ljudske pripovedi. Mladinska Knjiga, Ljubljana 1981.

Tłum.: Marta Sawka

Števan je vodil kravo na sejem

Tam gor na Goričkem sta v neki vasi živela Števan in Eva. Pa je rekla Eva svojemu možu:
„Čez nekaj dni bo Soboti Miklavžev sejem. Odvedel boš našo Šeko na sejem in jo prodal.”
Števanova krava je bila stara in mršava. Bila je videti kot star kramp, da si lahko prebral vsa rebra. Števan jo je pripeljal na sejem in začel vpiti na ves glas:
„Kupite, kupite kravo! Res ni vredna počenega groša, saj nima mleka in tudi telila ni že več let, pa vendar je naprodaj!”
Tako je Števan hvalil svojo kravo, ker ni vedel lagati, pa tudi laž se mu je zdela grda. Kupci so ga slišali in se smejali. Njegove kravo niso hoteli niti pogledati, pa naj je vpil in jo ponujal, kakor je hotel.
Pa je stopil k njemu mešetar in mu pošepetal na uho:
„Kaj se ti je zmešalo? Človek mora svoje blago hvaliti, če ha hoče prodati. Daj Šeko, pa to pokažem, kako se prodaja. Stopi ta čas v gostilno, da kupci ne bodo vedeli, čigava je krava.”
Števan mu je prepustil kravo in odšel, mešetar pa jo je odvedel na drug konec sejma in jo začel ponujati:
„Kupite, kupite, oča, kravo! Tako dobre krave nikjer ne dobite! Ko je mleko najdražje, ga daje po deset litrov na dan. Tele ima vsako leto in tudi letos ga bo imela!”
Kmalu je imel mešetar okoli sebe vse kupce. Vsi so hoteli vedeti, koliko jo ceni. Še preden pa je utegnil povedati ceno, že je stal Števan ob njem in zavpil:
„Če je moja Šeka res tako dobra, kot trdiš, potem pa sploh ni naprodaj!”
Vzel je presenečenemu mešetarju vajeti iż rok in se dobre volje napotil s kravo proti domu.

Vir: Rožnik, Pavel: Slepi bratec. Prekmurske ljudske pripovedi. Mladinska Knjiga, Ljubljana 1981.